PCPM - logo Polskie Centrum Pomocy
Międzynarodowej

 

 

Eksodus uchodźców z Bliskiego Wschodu

Eksodus uchodźców z Bliskiego Wschodu do Europy trwa nadal, co przekłada się na większą liczbę uciekinierów, która będzie musiała przyjąć Polska. Czy zostaną tu na zawsze? Jakie są ich szanse na powrót do domu?

 

W zeszłym tygodniu zgłaszałem zastrzeżenia do polityki migracyjnej Unii Europejskiej, która nie tylko nie była przygotowana na masową migrację Syryjczyków (przy całkowitym bierności Grecji), ale także wypowiedziami m.in. polityków niemieckich cały czas stwarza wrażenie, że zdolność Unii Europejskiej do przyjęcia uchodźców z Syrii, Iraku i Erytrei jest praktycznie nieograniczona. Argumentowałem także, że pomoc humanitarną dla uchodźców należy skupić na Turcji, Libanie, Jordanii, Syrii i Iraku, gdzie przebywa prawie 15 mln osób w sytuacji uchodźcy.

Uważam, że jak najwięcej uchodźców z Syrii i Iraku powinno pozostać w arabskich krajach Bliskiego Wschodu, które bardzo bliskie pod kątem językowym, religijnym i kulturowym. Stamtąd mogliby wrócić do Syrii tak szybko, jak tylko będzie tam znów bezpiecznie (niestety nie szybko). Jednak dramatycznie niewystarczająca pomoc humanitarna, brak perspektyw uchodźców na powrót do Syrii oraz coraz bardziej nieprzyjazna polityka władz zmusza ich do dramatycznego wyboru: powrót do Syrii, gdzie obecnie grozi im śmierć lub prześladowanie, lub wędrówka do innego, bezpiecznego kraju. Obecnie jedyną opcją dalszej migracji jest ten do UE, gdyż kraje Zatoki Perskiej nie chcą słyszeć o przyjęciu Syryjczyków i Irakijczyków. W ostatnich dniach okazało się, że Arabia Saudyjska ma na swoim terytorium obóz dla 100 tys. uchodźców w klimatyzowanych namiotach – ale pusty. Skandalem jest, że kraje arabskie nie przyjmują swoich pobratymców z Syrii, tak samo jak to, że władze greckie nie realizują swoich obowiązków uzgodnionych w ramach Unii Europejskiej i udają, że nie widzą setek tysięcy migrantów i uchodźców przechodzących przez ich kraj.

Niezaprzeczalny fakt jest jednak taki, że już w chwili obecnej Unia Europejska gości setki tysięcy uchodźców z Syrii, Iraku i Erytrei, a prawie wszyscy obywatele tych krajów kwalifikują się by otrzymać status uchodźcy. Na czym polega więc ochrona uchodźcach w takich krajach jak Węgry czy Polska? I co oznacza „integracja uchodźców”?

Uchodźca – ochrona czasowa

Uchodźcą jest osoba, która z uzasadnionych (i udokumentowanych) powodów musiała uciekać ze swojego kraju ze względu na groźbę śmierci lub prześladowania ze względu na rasę, religię, poglądy polityczne, przynależność etniczną, itp. Uchodźcą jest np. mój kolega z okresu pracy z biurze ONZ w Damaszku, do którego w 2012 roku przyszła syryjska służba bezpieczeństwa i powiedziała wprost „albo wyjedziesz natychmiast z kraju albo cię zabijemy”. Głównym powodem tej groźby był fakt, że wykonywał on swoją pracę, zbierając informacje na temat coraz gorszej sytuacji humanitarnej w objętych walkami miastach jego własnego kraju. Syryjczyk ten kolejnego dnia uciekł do Libanu a obecnie mieszka w Egipcie. Fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej udzieliła pomocy humanitarnej ponad 15 tys. uchodźcom syryjskim w Libanie, w tym wielu ze wsi Qalat Hosn (Crac des Chevaliers), która została wielokrotnie zbombardowana przez lotnictwo i artylerię sił rządowych.

Syryjczyk czy Irakijczyk może otrzymać status uchodźcy jeżeli nie ulega wątpliwości, że jego życie, wolność lub bezpieczeństwo jest zagrożone w przypadku jego powrotu do kraju i miejsca pochodzenia. Status uchodźcy może otrzymać osoba, do której władze nie mają wątpliwości, że nie stanowi ona bezpieczeństwa dla ładu publicznego i bezpieczeństwa narodowego. Dlatego początkowo będą rozlokowani w istniejących i prawdopodobnie nowo założonych ośrodkach dla uchodźców. Po spełnieniu tych dwóch warunków uciekinier otrzymuje on status uchodźcy na określony okres czasu, który jest odnawiany jeżeli sytuacja w jego ojczyźnie nadal nie pozwala na bezpieczny powrót.

Część polskiej opinii publicznej obawia się, że uchodźcy z Syrii zostaną tu na wieki i będą „bombą demograficzną”. Uchodźca nie jest osiedleńcem. Uchodźca otrzymuje ochronę – gościnę – w danym kraju jedynie na okres, dopóki nie będzie mógł bezpiecznie powrócić do swojej ojczyzny. Uchodźca nie otrzymuje obywatelstwa kraju, w którym znalazł ochronę i gościnę. To samo dotyczy dzieci uchodźców – w Polsce dzieci przejmują obywatelstwo swoich rodziców (ius sanguinis), a nie nabywają go poprzez fakt urodzenia w Polsce (jak to ma miejsce w USA, tzw. ius soli). Od każdej zasady są oczywiście wyjątki. Część uchodźców może po wielu latach wnioskować o nadanie polskiego obywatelstwa ale odbędzie się to wyłącznie na podstawie polskiego prawa, które pod tym kątem jest bardzo restrykcyjne, i zależy także od woli politycznej władz RP – lub jej braku.

Jestem świadomy, że uchodźcy z takich krajów jak Sudan, Somalia, Południowy Sudan czy Mjanmar (Birma), podobnie jak Palestyńczycy, spędzili na uchodźstwie całe dekady i nadal nie ma możliwości by bezpiecznie powrócili do swoich domów. Dlatego też i Unia Europejska, w tym i Polska, będą miały większy interes polityczny by konflikt w Syrii i Iraku został jak najszybciej zakończony.

Perspektywy powrotu uchodźców do ojczyzny

Wraz z zakończeniem wojny domowej w Syrii oraz nastaniem tam pokoju i bezpieczeństwa (oby nastąpiło to jak najszybciej), władze krajów goszczących uchodźców syryjskich będą stopniowo wygasać status uchodźców i przygotowywać programy ich powrotu do ojczyzny. W latach 2002-2003 miałem możliwość obserwować z bliska program powrotu uchodźców, kosowskich Albańczyków, z Niemiec i Szwajcarii do Kosowa. Jego pierwsza faza jest dobrowolna i uchodźca otrzymuje pakiet pomocowy na powrót do kraju oraz wsparcie w samozatrudnieniu i odbudowie domu – co w przypadku Syrii zapewne będzie konieczne bo 1/3 domów w całym kraju już teraz leży w gruzach. Po zakończeniu repatriacji wszystkich tych, którzy zgodzili się na dobrowolny powrót do ojczyzny, władze kraju goszczącego przechodzą do drugiego, przymusowego etapu repatriacji, gdzie dodatkowo zakres pomocy humanitarnej dla powracających uciekinierów jest znacznie mniejszy.
Wojna domowa w Syrii zapewne nie zakończy się jednocześnie na całym jej obszarze, ale miejmy nadzieję, że z czasem pojawią się na jej terytorium strefy, dokąd uchodźcy będą mogli wrócić bez obawy o ich życie, bezpieczeństwo i dyskryminację. Dla przykładu takimi „bezpiecznymi” regionami w Iraku jest Kurdystan i południe Iraku i na te obszary są realizowane programy powrotu uchodźców, choć jednocześnie Irakijczycy uciekają z obszarów kontrolowanych przez Państwo Islamskie na zachód i północ od Bagdadu.

Uchodźcy w Polsce: ośrodki dla uchodźców, zakwaterowanie, praca

Niestety w perspektywie następnych 5-10 lat szanse na powrót Syryjczyków do ojczyzny będą nikłe i będą oni uchodźcami w Polsce, na Węgrzech, w Austrii, jak również w Libanie czy w Jordanii. W przypadku Polski, po ich relokacji z czterech krajów: Węgier, Austrii, Grecji i Włoch (ale nie z Niemiec) zostaną oni najpierw zakwaterowani w ośrodkach dla uchodźców. Głównym celem ich pobytu tam jest przeprowadzenie przez władze polskie procesu sprawdzającego, czy osoba spełnia wszystkie wymogi statusu uchodźcy (np. jest działaczem opozycji politycznej z Syrii i grozi mu śmierć) czy też jest de facto migrantem ekonomicznym, któremu ochrona się nie należy. Podczas kilkumiesięcznego pobytu w ośrodku dla uchodźców uciekinier z takiego kraju jak Syria uczestniczy także w zajęciach przygotowujących go do życia w Polsce, w tym nauki języka polskiego.

W przypadku otrzymania przez przykładowego Syryjczyka statusu uchodźcy może on opuścić ośrodek. Władze RP mają pod tym kątem cztery główne możliwości:
[nie analizuję ich z perspektywy bezpieczeństwa i zagrożenia terrorystycznego bo nie jestem w tej kwestii kompetentny]

  1. Stworzenie różnego rodzaju zachęt by uchodźcy pozostali w przygotowanych dla nich ośrodkach, co jednak w perspektywie dłuższego pobytu prowadzi do różnego rodzaju patologii. Z zasady nie jest to opcja rekomendowana przez pracowników socjalnych oraz specjalistów od pomocy humanitarnej;
  2. Uchodźcy pochodzący ze środowisk miejskich i mogący znaleźć zatrudnienie w polskich miastach mogą otrzymać zakwaterowanie w pobliżu głównych polskich metropolii oraz wsparcie w znalezieniu pracy. Rozwiązanie takie jest preferowane dla uchodźców pochodzących z dużych miast, lecz może być trudne dla uciekinierów o słabszym wykształceniu i umiejętnościach zawodowych. W środowisku miejskim bardzo ważna byłaby znajomość języka polskiego, która może być barierą w zdobyciu pracy, zaś z drugiej uciekinierzy będą mogli do wyboru większy wachlarz możliwości zdobycia zatrudnienia – np. w przysłowiowych barach z kebabami. Bardzo dużym wyzwaniem będzie znalezienie dla uchodźców lokali mieszkalnych, gdyż we wszystkich polskich miastach mamy do czynienia z chronicznym niedoborem mieszkań i wieloletnim okresem oczekiwania na przydział lokali komunalnych.
  3. Uchodźcy mogą być rozdzieleni z grubsza po równo pomiędzy województwa, powiaty i nawet gminy. W podejście to wpisuje się inicjatywa Kościoła „uchodźca w każdej parafii”. Plusem tego rozwiązania jest wymuszenie bliższej współpracy pomiędzy pojedynczą rodziną uchodźcy a lokalną społecznością, gdyż nie miałaby ona możliwości szukania wsparcia w większej grupie uciekinierów i musiałaby się szybciej i bardziej zżyć ze swoimi sąsiadami. Ci ostatni też zapewne łatwiej zaakceptują pojedynczą rodzinę z Syrii niż ich większą ilość. W mniejszych miejscowościach może byłoby także łatwiej znaleźć lokalne komunalne dla uchodźców. Minusem tego rozwiązania są mniejsze możliwości znalezienia przez uchodźcę pracy oraz bariera językowa.
  4. Wreszcie część uchodźców może pochodzić ze wsi i przed ucieczką z Syrii (lub innego kraju) pracowali w rolnictwie. Dla takich osób najbardziej naturalnym środowiskiem będą obszary wiejskie, gdzie znacznie łatwiej o mieszkanie niż w miastach – szczególnie w tych wsiach, gdzie wiele domów stoi już pustych ze względu na migrację ludzi do miast. Przy odpowiednim wsparciu doradców rolniczych mogliby oni nawet gospodarzyć na ziemi dzierżawionej np. od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. W warunkach takich uchodźcy z Syrii mogliby stworzyć społeczność zarabiającą własną, ciężką pracą na swoje utrzymanie w oczekiwaniu na powrót do ojczyzny. Rozwiązanie takie byłoby także zbieżne z polską tradycją, gdzie nadania ziemi otrzymali przybysze z Holandii czy Tatarzy w służbie polskiego króla. Minusem takiego rozwiązania jest konieczność zdobycia przychylności ze strony mieszkańców sąsiednich miejscowości oraz udzielenia wsparcia uchodźcom w pierwszych miesiącach gospodarowania w nowych warunkach, odmiennych od tych na Bliskim Wschodzie.

Nie jest żadną tajemnicą, że polski system przyjęcia, wsparcia i integracji uchodźców – objętych w Polsce ochroną czasową do czasu, gdy będą mogli bezpiecznie powrócić do domów – praktycznie nie istnieje i będzie budowany pod ogromną presją obecności tysięcy uchodźców z Syrii, Iraku czy Erytrei. Nie wiemy, która z powyższych czterech możliwości będzie najbardziej adekwatna do profilu uchodźców relokowanych z innych krajów UE oraz która sprawdzi się w polskich warunkach. Dlatego też jestem zdania, że powinniśmy spróbować „wszczepić” uchodźców do różnych środowisk – dużych miast, mniejszych miejscowości i na obszary wiejskie – by jak najszybciej dowiedzieć się, które programy i rozwiązania wsparcia dla uchodźców działają, a które nie przynoszą efektów. I choć programy te nazywane będą integracją uchodźców nie mają one na celu tworzenie nowych obywateli RP lecz umożliwienie uchodźcom życia i pracy w Polsce do momentu, kiedy będą mogli oni bezpiecznie powrócić do swoich domów.