PCPM - logo Polskie Centrum Pomocy
Międzynarodowej

 

 

Jak zapanować nad kryzysem uchodźców i migrantów zmierzających do Europy?

W mojej pracy miałem i mam bezpośredni kontakt z sytuacją humanitarną na Bliskim Wschodzie, która jest fatalna. Od początku kryzysu migracyjnego włączam się w ogólnopolską debatę dotyczącą przyjmowania uchodźców. Poniżej proponuję główne elementy strategii, mającej na celu rozwiązanie kryzysu migrantów i uchodźców, zagrażającemu wielu osiągnięciom Unii Europejskiej. Podkreślam słowo „kryzys”, bo chodzi tu o sytuację, a nie ludzi samych w sobie.

 

Proponowane rozwiązanie oparte jest o cztery kluczowe elementy:
1. Zapanowanie nad niekontrolowanym napływem setek tysięcy uchodźców i migrantów
2. Poprawa warunków, zmuszających migrantów i uchodźców do ucieczki do UE
3. Efektywna odpowiedź na potrzeby europejskiego rynku pracy
4. Utrzymanie międzynarodowego systemu ochrony uchodźców

Element 1: Zapanowanie nad niekontrolowanym napływem setek tysięcy uchodźców i migrantów

Migrantów i uchodźców przyciąga do Europy nie tylko perspektywa znalezienia pracy i ułożenia sobie życia w nowych, lepszych warunkach, lecz także dobry poziom edukacji dla dzieci oraz po prostu wolność i poszanowanie praw człowieka. Jednak kilku miesięcy uchodźcy i migranci przechodzący nielegalnie przez siedem granic pomiędzy Turcją a Niemcami, nie są wcale zatrzymywani lub władze pozwalają im iść dalej, byle tylko nie mieć kłopotu w swoim kraju. Powstaje więc pytanie jaką wartość mają europejskie granice, wymogi paszportowe czy wizowe, gdy wielokrotne nielegalne przekraczanie granicy utrzymuje się bez konsekwencji?
Żeby zapanować nad masowym napływem uchodźców z Syrii i Iraku, ale także migrantów ekonomicznych z Afganistanu, Pakistanu, Nigerii i wielu innych krajów potrzebne może być wprowadzenie kilku równorzędnych rozwiązań. Po pierwsze przeprowadzenie procesu sprawdzającego uchodźców i migrantów bezpośrednio po ich wjeździe na terytorium UE. Osoba przekraczająca granicę musi być poddana byłaby co najmniej czterem procedurom: weryfikacji tożsamości, weryfikacji pod kątem bezpieczeństwa, czy spełnia warunki pozwalające na nadanie jej statusu uchodźcy (tzw. Refugee Status Determination) oraz jeśli nie jest uchodźcą dysponuje doświadczeniem zawodowym, wykształceniem i umiejętnościami językowymi, potrzebnymi na europejskim rynku pracy. Tę ostatnią kwestię rozwinę jeszcze poniżej.

Jeżeli Strefa Schengen ma nie ma być pustym frazesem, ośrodki, w których prowadzone będą prowadzone wszystkie procesy sprawdzające, zarządzane przez UE, powinny powstać blisko jej zewnętrznych granic. Z powodu wielkości tej fali uchodźców ośrodki takie na Bałkanach czy potencjalnie przy polskiej granicy wschodniej będą musiały pomieścić dziesiątki tysięcy osób, zaś sam proces sprawdzenia migrantów i uchodźców może potrwać wiele miesięcy. Ponadto należałoby wprowadzić skuteczną procedurę odsyłania do krajów pochodzenia lub tzw. bezpiecznych krajów trzecich osób, które po przejściu wszystkich procedury nie zostały przyjęte na terytorium UE. Obecnie ich działanie jest bardzo powolne i utrudnione, a w swoim obecnym kształcie struktury UE nie poradzą sobie z odesłaniem – potencjalnie – setek tysięcy nielegalnych migrantów.

Oceniam, że właściwe będzie też przygotowanie listy osób, objętej zakazem wjazdu na terytorium UE, które wielokrotnie próbują dostać się do krajów Wspólnoty nielegalnie. Chodzi o takie osoby, które nie uzyskały statusu uchodźcy lub spełniają wymogi potrzebne do migracji ekonomicznej.

Element 2: Poprawa warunków, zmuszających migrantów i uchodźców do ucieczki do UE (tzw. push factors)

Ponad 15 mln osób na Bliskim Wschodzie musiało uciekać ze swoich domów. W Turcji, Libanie, Jordanii i Iraku znajduje się 4 mln uchodźców z Syrii, zaś wojny domowe w Syrii i Iraku zmusiły kolejne 11,5 mln osób do ucieczki ze swoich domów. Uchodźcy z Syrii nie mogą albo mają ogromne problemy ze znalezieniem pracy w Turcji, Libanie i Jordanii ze względu na wysokie bezrobocie w tych krajach oraz na ogromną liczbę uciekinierów z Syrii. Bez godnych warunków życia, możliwości znalezienia pracy i odpowiedniej pomocy humanitarnej oraz przy braku nadziei na powrót do Syrii, szansa ucieczki do Europy jest dla nich jedyną możliwością poprawy własnego losu.

Zważywszy na powyższe priorytetem dla UE powinno być zabezpieczenie uchodźcom z Syrii minimalnej pomocy humanitarnej w takich krajach jak Liban, Jordania czy Turcja. Pomoc dla uciekinierów z Syrii jest tam kilkakrotnie tańsza od kwot, przekazywanych na pomoc socjalną uchodźcom w Europie. Dla przykładu, zapomoga wypłacana jednemu dorosłemu uchodźcy w Niemczech w wysokości 300 Euro miesięcznie, pozwoliłaby zapewnić dach nad głową oraz pieniądze na zakup żywności i leków dla 8 uchodźców syryjskich w Libanie.
W tym przypadku potrzeba po prostu więcej funduszy: budżet UE przekazany na rzecz uchodźców syryjskich na Bliskim Wschodzie (200 mln Euro) pokrywa tylko 3% apelu humanitarnego ONZ dla Syrii i uchodźców na Bliskim Wschodzie (7,5 miliarda USD).

Pomoc humanitarna musi być powiązana z pomocą gospodarczą dla Libanu i Jordanii oraz – w dalszej perspektywie – Turcji. Jeżeli kraje te mają gościć – nawet przez kilka lat – miliony uchodźców z Syrii, muszą być zapewnione możliwości pracy nie tylko dla uciekinierów, ale przede wszystkim dla mieszkańców tych państw. Inwestycje gospodarcze oraz w infrastrukturę są w stanie stworzyć setki tysięcy nowych miejsc pracy, z których skorzystają młodzi mieszkańcy Libanu, Jordanii i Turcji oraz uchodźcy. Potrzeby w tych krajach są ogromne: dla przykładu w Libanie działa tylko jedna elektrownia, zaś przerwy w dostawach prądu sięgają 18 godzin na dobę.

Wsparcie gospodarcze nie tylko pomoże w rozwiązywaniu ogromnych problemów społecznych trapiących kraje goszczące miliony uchodźców, ale także umocnią Jordanię i Liban przed zagrożeniem ze strony tzw. Państwa Islamskiego. Priorytetem UE powinno być utrzymanie jak największej liczby uciekinierów z Syrii i Iraku na Bliskim Wschodzie, gdyż tylko ci ludzie wrócą szybko do swojej ojczyzny po zakończeniu wojny i będą mogli włączyć się w proces jej odbudowy swoich krajów. Szanse, że uchodźcy z Syrii i w Iraku będący w Europie czy innych bogatych krajach szybko wrócą do wyniszczonego przez wojnę kraju są minimalne. Kraje arabskie muszą albo przyjąć większą liczbę uchodźców z Syrii i Iraku lub w większym stopniu finansować międzynarodową pomoc humanitarną. W tej chwili nie wypełniają żadnego z tych dwóch zobowiązań, zaś większość funduszy przeznaczają na podsycanie wojny domowej w Syrii.

Zwolennicy przyjęcia uchodźców z Syrii czy Iraku w Europie podnoszą dwa główne argumenty: europejski rynek pracy potrzebuje migrantów i nowych rąk do pracy oraz międzynarodowy system ochrony uchodźców został stworzony przez kraje Europy po katastrofie II Wojny Światowej. Początkowo Konwencja ONZ dotycząca statusu uchodźców odnosiła się tylko do osób, których wojna w Europie zmusiła do ucieczki ze swojego kraju. Dodatkowo miliony Europejczyków, w tym Polaków, sami doświadczyli dobrodziejstw międzynarodowego systemu ochrony uchodźców, więc zamykanie granic Unii Europejskiej nie powinno wydać na niego wyroku śmierci.

Uwzględniając te argumenty, jakakolwiek szersza strategia rozwiązania kryzysu uchodźców powinna obejmować dwa dodatkowe elementy:

Element 3: Efektywna odpowiedź na potrzeby europejskiego rynku pracy

Społeczeństwa Unii Europejskiej się starzeją, zaś liczba ludności spada. Prognoza ludności Polski przygotowana przez GUS w 2014 roku wskazuje, że do roku 2050 ludność naszego kraju spadnie o 4 mln osób. Europejska i polska gospodarka potrzebuje nowych pracowników nie tylko po to, by móc dalej się rozwijać ale także by móc wypłacić emerytury coraz większej liczbie osób.

Rynek pracy można sprowadzić do relacji pomiędzy popytem (zapotrzebowaniem gospodarki na pracowników o określonych kwalifikacjach) a podażą (obecnością pracowników o danych kwalifikacjach). Przy niekontrolowanym napływie fali migracyjnej z Bliskiego Wschodu na europejski rynek pracy trafi nawet ponad milion osób, z których wiele będzie miało trudności w znalezieniu pracy – ze względu na brak umiejętności językowych, niskie wykształcenie i nieodpowiednie doświadczenie zawodowe lub nawet jego brak. Pamiętajmy, że w krajach Bliskiego Wschodu panuje ogromne bezrobocie wśród młodzieży, zaś coraz bardziej konserwatywne społeczeństwa muzułmańskie niechętnie patrzą na pracę zawodową młodych kobiet – przez co często nie mają one żadnych umiejętności i doświadczenia, pozwalających na ich zatrudnienie. Dla uchodźców i migrantów znajdzie się oczywiście prędzej czy później praca, ale będzie to proces skomplikowany, obejmujący wiele miesięcy szkoleń językowych i zawodowych, które generują dodatkowy koszt.

Kanada, Stany Zjednoczone czy Australia od wielu lat prowadzą rządowe programy legalnego sprowadzania pracowników i specjalistów, dając im pozwolenie na pracę oraz prawo stałego pobytu. W Unii Europejskiej, która jest największą gospodarką na świecie, programów rekrutacji, weryfikacji i zatrudnienia specjalistów z zagranicy dla uzupełnienia braków na rynku pracy, są bardzo słabe. W świetle obecnego kryzysu migracyjnego należy spojrzeć inaczej na napływ migrantów – nowych pracowników – na europejski rynek pracy z nadwyżki podaży (czyli nowych migrantów) na preferowanie konkretnych potrzeb na rynku europejskim, jak i poszczególnych krajów członkowskich.

Dla przykładu, francuskojęzyczni migranci z Algierii czy Mali o wiele łatwiej znajdą pracę we Francji czy Belgii niż w Polsce. Z drugiej strony, polska służba zdrowia od wielu lat boryka się z brakiem wykwalifikowanych pielęgniarek i władze RP w ramach tej polityki mogłyby umożliwić pracę pielęgniarkom np. z Ukrainy czy Białorusi. Tym samym pielęgniarkom ze Wschodniej Europy o wiele łatwiej – także z powodów językowych – byłoby pracować w Polsce niż we Francji czy Belgii.

Unia Europejska musi pilnie stworzyć systemy legalnej migracji pracowników, potrzebnych na europejskim rynku pracy. Tylko takie rozwiązanie w powiązaniu z innymi elementami strategii migracyjnej ma szansę zmniejszyć napływ uchodźców przez szlaki przerzutowe kontrolowane przez zorganizowane grupy przestępcze.

Element 4: Międzynarodowa ochrona uchodźców – kluczowa rola UE

Prawo międzynarodowe jest na tyle skuteczne, na ile państwa chcą – lub są zmuszone – je stosować. Jeżeli najważniejsze państwa na świecie przestają respektować swoje zobowiązania w zakresie praw człowieka, dają one doskonałą wymówkę innym rządom by do tych samych reguł także się nie stosowały. Program pozasądowego osiedlenia terrorystów w bazie Guantanamo przed Stany Zjednoczone, który stworzył międzynarodowy system ochrony praw człowieka, dał właśnie taką wymówkę wielu rządom państw Afryki i Azji. Koncepcja praw człowieka poza Europą i USA znalazła się w ogromnym kryzysie, zaś w polityce międzynarodowej jest już praktycznie martwa.

Jeżeli nie chcemy by ten sam los dotknął osiągnięcia ostatnich 60 lat w zakresie międzynarodowej ochrony dla uchodźców – czyli osób, które w uzasadnionej obawie przed śmiercią lub prześladowaniem uciekają ze swoich krajów – Unia Europejska nie może zawiesić lub niestosować się do swoich międzynarodowych zobowiązań. Jeżeli to uczynimy, międzynarodowe prawo dotyczące uchodźców stanie się tak samo martwe i bezużyteczne jak wiele zapisów dotyczących praw człowieka.

W tym celu kraje UE powinny skupić się na dwóch głównych działaniach. Należy doprecyzować i odejść od zbyt liberalnej interpretacji prawa międzynarodowego dotyczącego uchodźców. Obecna jego interpretacja, także przez sądy europejskie, jest na tyle liberalna, że uchodźca z Syrii, Iraku lub Afganistanu może przejść nielegalnie siedem lub więcej granic i złożyć wniosek o azyl w Niemczech, choć po drodze przeszedł przez sześć lub więcej bezpiecznych krajów, gdzie mógłby otrzymać schronienie i pomoc. Obecna interpretacja – nie zapisy – prawa uchodźczego jest zapewne zbyt liberalna, szczególnie w zakresie nielegalnego przekraczania granic, i idzie wbrew duchowi tej ochrony, czyli uchronieniu życia osoby prześladowanej w swojej ojczyźnie. Tylko odejście od zbyt liberalnej interpretacji prawa uchodźczego może uchronić Konwencję Genewską o statusie uchodźcy z 1951 roku przed odejściem w niebyt historii. Wspomniany dokument przewiduje, że uchodźca przestaje nim być gdy powróci do swojej ojczyzny (w przypadku milionów uchodźców z Syrii będzie to niemożliwe jeszcze przez wiele lat), otrzyma prawo stałego pobytu w kraju, gdzie się obecnie znajduje (władze Libanu, liczącego 4,5 mln mieszkańców, nie dadzą prawa pobytu 1,2 mln uchodźców z Syrii, przebywającym w tym kraju) lub zostanie dobrowolnie przyjęty jako przesiedleniec z prawem stałego pobytu przez inny, bezpieczny kraj. Proces ten dotyczy szczególnie tych osób, które nie mogą ani powrócić do swojej ojczyzny, ani pozostać bezpiecznie tam, gdzie obecnie się znajdują.

Zwiększanie kontroli migrantów i uchodźców na granicy Unii Europejskiej powinno być zrównoważone skokowym zwiększeniem procesu przesiedlenia tych uchodźców z Syrii i Iraku, którzy nie mogą dalej pozostać w Libanie, Jordanii czy Turcji. W przeciwieństwie do niekontrolowanego napływu migrantów i uchodźców przez szlak bałkański, przesiedlenia uchodźców realizowane pod egidą Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) jest procesem wielostopniowym, obejmującym weryfikację kandydata także pod kątem bezpieczeństwa.

Dla przykładu uchodźca z Syrii przebywający w Libanie musi przejść wszystkie osiem stadiów takiego procesu by móc udać się jako przesiedleniec do jednego z krajów, które chcą go dobrowolnie przyjąć. Proces ten wygląda następująco:

1. Rejestracja uchodźcy przez Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR)
2. Identyfikacja uchodźcy pod kątem ewentualnego przesiedlenia – ale tylko w przypadku gdy nie może on pozostać w kraju, który obecnie go przyjmuje.
3. Dwa lub trzy wywiady z kandydatem, przeprowadzone przez pracowników Biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców oraz weryfikacja danych i prawdziwości życiorysu. Jeżeli kandydat na przesiedleńca uczestniczył w działaniach zbrojnych traci szanse na przesiedlenie (co jest ogromną różnicą od setek tysięcy mężczyzn migrujących do Europy przez Szlak Bałkański)
4. Skierowane informacji o kandydatów na przesiedleńców do władz kraju, które potencjalnie miałyby ich przyjąć
5. Władze kraju przyjmującego weryfikują te życiorysy, przeprowadzają wywiady kwalifikacyjne i wybierają kandydatów na podstawie swoich, własnych kryteriów. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców oraz wiele państw goszczących uchodźców nie zgadza się jednak na zastosowanie kryteriów dyskryminacyjnych, np. religii.
6. Władze kraju przyjmującego, np. Polski, mogą poprosić lokalne władze i „instytucje” odpowiedzialne za bezpieczeństwo o sprawdzenie kandydata do przesiedlenia, lub też dokonać tego własnymi sposobami,
7. Po zakwalifikowaniu kandydata do przesiedlenia przechodzi on badania medyczne, w tym na nosicielstwo chorób zakaźnych (np. gruźlicy). Podstawowym celem tych badań jest upewnienie się, czy uchodźca może odbyć podróż („fit to travel”).
8. Ostatnim etapem procesu przed wyjazdem przesiedleńca jest kurs przedwyjazdowy, mogący obejmować nawet naukę języka.

Przesiedlenia uchodźców nie tylko są diametralnie różne od chaotycznego i niekontrolowanego napływu migrantów i uchodźców przez Szlak Bałkański, ale pozwalają udzielić pomocy i dać szanse na nowe życie uchodźcom znajdującym się w bardzo ciężkiej sytuacji humanitarnej, lecz mającym perspektywy znalezienia zatrudnienia w nowym kraju. Spośród Syryjczyków, którzy migrują do Europy przez Grecję i Serbię, większość stanowią mieszkańcy Damaszku i innych miast, którzy sprzedali swój majątek by móc zapłacić przemytnikom ludzi powiązanym ze zorganizowanymi grupami przestępczymi. Nie ma wśród nich wiele uchodźców, przebywających od wielu lat poza Syrią gdyż ci są zbyt biedni a suma 5000 USD, która jest potrzebna by opłacić transport do Europy, jest poza ich finansowym zasięgiem. Z tego też powodu Fundacja PCPM apeluje by skupić pomoc humanitarną, a także potencjalne decyzje dotyczące przesiedleń, na tych najuboższych uchodźcach a nie na migrantach, którzy płacą kilka tysięcy dolarów mafiom z Turcji czy Grecji, byle tylko dostać się do wymarzonych Niemiec.