Światowy Dzień Uchodźcy. Za każdą liczbą stoi człowiek
20 czerwca to nieprzypadkowa data. Dzisiejszy dzień jest jednocześnie 75. rocznicą uchwalenia dokumentu uznawanego za najważniejszy międzynarodowy dokument regulujący prawa i ochronę uchodźców – Konwencji Dotyczącej Statusu Uchodźców z 1951. Zanim święto zyskało globalny charakter, funkcjonowało pod nazwą Dnia Uchodźców Afrykańskich ustanowionego przez przez Organizację Jedności Afrykańskiej. Poświęcone było przede wszystkim osobom zmuszonym do opuszczenia swoich domów na kontynencie afrykańskim. Dziś przypomina o losie uchodźców na całym świecie.
Ale co ten dzień oznacza w Polsce? Kim są uchodźcy i uchodźczynie mieszkający w naszym kraju? Skąd pochodzą i jak postrzega ich polskie społeczeństwo?
Do Polski trafiają osoby uciekające nie tylko z państw sąsiednich, lecz także z krajów ogarniętych konfliktami i kryzysami humanitarnymi na innych kontynentach. Choć jest ich znacznie mniej niż osób przybywających z Ukrainy czy Białorusi, ich historie mają wspólny mianownik – przymusową ucieczkę przed wojną, prześladowaniami, przemocą lub bezpośrednim zagrożeniem życia.
Skala uchodźctwa stale rośnie. Według najnowszego raportu Global Trends przygotowanego przez UNHCR, do końca kwietnia 2025 roku liczba osób zmuszonych do opuszczenia swoich domów na świecie osiągnęła 117,8 miliony w tym liczba uchodźców wynosiła 41,6 mln osób. Do największych przyczyn przymusowych migracji należą obecnie konflikty zbrojne jak w Sudanie, Mjanmie i Ukrainie oraz utrzymujący się brak trwałych rozwiązań pokojowych.
Warto pamiętać, że większość osób dotkniętych przymusowym przesiedleniem nie przekracza granic państwowych. Około sześciu na dziesięciu zmuszonych do ucieczki pozostaje we własnym kraju, szukając schronienia w innych regionach. To bardzo widoczne na przykładzie trwającego w Libanie konfliktu, gdzie ponad milion osób stało się uchodźcami wewnętrznymi uciekając przed atakami i wojną na południu kraju, sięgającymi aż po Bejrut. Obecnie większość z nich szuka schronienia w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania rozsianych po kraju jak i na północy w regionie Akkar.
Jak Polki i Polacy postrzegają uchodźców?
Badanie Ipsos z czerwca 2025 roku pokazuje, że Polska należy dziś do państw o stosunkowo niskim poziomie poparcia dla przyjmowania uchodźców. Niemal połowa respondentów opowiada się za całkowitym zamknięciem granic dla osób szukających schronienia, a wielu badanych uważa, że część osób deklarujących status uchodźcy kieruje się przede wszystkim względami ekonomicznymi, nie realnym zagrożeniem.
Sceptycyzm widoczny jest również w ocenie procesu integracji. Tylko około jedna trzecia respondentów wierzy, że uchodźcy są w stanie skutecznie odnaleźć się w polskim społeczeństwie. Jednocześnie większość badanych wyraża w tej kwestii wątpliwości.
Wyniki te pokazują wyraźną zmianę nastrojów społecznych w porównaniu z pierwszym okresem po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, kiedy gotowość do pomocy osobom uciekającym przed wojną była znacznie wyższa.

Obraz jest jednak bardziej złożony. Pomimo rosnących obaw związanych z migracją, bezpieczeństwem czy sytuacją gospodarczą, wiele osób wciąż deklaruje przywiązanie do wartości otwartości i różnorodności. Ponad połowa Polek i Polaków postrzega wielokulturową historię Polski jako powód do dumy, a niemal połowa chciałaby żyć w kraju, w którym przedstawiciele różnych kultur i religii mogą współistnieć.
Między obawą a solidarnością
W kwestii podejścia do uchodźców Polska jawi się jako kraj wyraźnych kontrastów i zróżnicowanych postaw. Z jednej strony w debacie publicznej, mediach społecznościowych i polityce coraz częściej pojawiają się narracje niechętne migrantom i uchodźcom. Z drugiej strony doświadczenie ostatnich lat pokazało ogromny potencjał solidarności. Po wybuchu wojny w Ukrainie miliony osób zaangażowały się w pomoc ludziom uciekającym przed bombardowaniami i przemocą. Wiele rodzin otworzyło swoje domy, a organizacje społeczne i wolontariusze stworzyli sieć wsparcia na niespotykaną wcześniej skalę.

Światowy Dzień Uchodźcy przypomina, że za statystykami kryją się konkretne osoby. Przymusowa migracja nie ma jednej narodowości, religii, języka ani koloru skóry. Każda historia jest inna, ale wszystkie łączy utrata poczucia bezpieczeństwa i potrzeba znalezienia miejsca, w którym można zacząć od nowa.
W obliczu rosnącej liczby kryzysów humanitarnych wyzwaniem dla państw staje się wypracowanie rozwiązań, które będą uwzględniały zarówno potrzeby osób szukających schronienia, jak i obawy społeczności przyjmujących. Rzetelna informacja, odpowiedzialna debata publiczna i skuteczne programy integracyjne mogą pomóc budować wzajemne zrozumienie oraz ograniczać napięcia społeczne.
Standardem w reagowaniu na kryzysy uchodźcze powinno być podejście oparte na uniwersalnych wartościach humanitarnych – niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, wyznania czy płci. W końcu potrzeba bezpieczeństwa jest wspólna dla wszystkich ludzi.
Migrant czy uchodźca?
W obiegu funkcjonuje kilka określeń opisujących osoby migrujące lub zmuszone do przemieszczania się, które różnią się zakresem znaczeniowym i statusem prawnym.
Konwencja dotycząca statusu uchodźców z 1951 r. oraz jej Protokół z 1967 r. są najważniejszymi dokumentami prawnymi chroniącymi uchodźców. Zawierają powszechnie obowiązującą definicję uchodźcy oraz określają minimalne standardy traktowania osób objętych tą ochroną. Polska przystąpiła do nich w 1991 roku, co uczyniło te zasady wiążącymi w polskim porządku prawnym.
Fundamentalną zasadą jest zasada non-refoulement (zakaz wydalania lub zawracania), zawarta w art. 33, zgodnie z którą uchodźcy nie mogą być odsyłani do kraju pochodzenia, jeśli groziłoby to ich życiu lub wolności.
Państwa, które podpisały Konwencję, są zobowiązane do traktowania uchodźców zgodnie z określonymi w niej standardami.
W praktyce zasada jest prosta: Uchodźca jest migrantem, ale w przeciwieństwie do osób migrujących z wyboru, opuszcza swój kraj lub miejsce zamieszkania z przymusu – w poszukiwaniu bezpieczeństwa i ochrony. Warto jednak pamiętać, że uchodźstwo nie jest zjawiskiem jednorodnym i obejmuje różne kategorie oraz sytuacje, w których ludzie są zmuszeni do przemieszczania się.
Uchodźca wewnętrzny (IDP – internally displaced person) to osoba przymusowo przesiedlona, która pozostaje w granicach własnego kraju. Uchodźca klimatyczny (climate refugee) to termin nieformalny odnoszący się do osób zmuszonych do opuszczenia miejsca zamieszkania w wyniku skutków kryzysu klimatycznego, takich jak susze czy powodzie. Nowoprzybyli (newcomers) stanowią pojęcie parasolowe obejmujące zarówno uchodźców, imigrantów, jak i osoby ubiegające się o azyl, jednak nie odnoszą się do formalnego statusu prawnego. Powracający (returnees) to osoby, które po wcześniejszym uzyskaniu statusu uchodźcy i pobycie za granicą wracają do kraju pochodzenia, często w związku z jego stabilizacją, lecz nierzadko ponownie zmuszone są do ucieczki w wyniku pogorszenia sytuacji. Z kolei osoby w drodze (transit migrants) to migranci przebywający w kraju tranzytowym, który nie jest ich celem docelowym, a jedynie etapem podróży do innych państw, takich jak Niemcy czy kraje skandynawskie; przykładem mogą być osoby przemieszczające się przez granicę polsko-białoruską.

Najpierw człowiek
Hasło PCPM brzmi: „Najpierw człowiek”. Oznacza przekonanie, że każda osoba zasługuje na pomoc, szacunek i godne traktowanie. Niezależnie od tego, skąd pochodzi i dlaczego musiała opuścić swój dom.
Dzięki wsparciu darczyńców PCPM pomaga osobom dotkniętym kryzysami humanitarnymi na całym świecie. Środki przekazywane na zbiórkę pomagają finansować mobilne kliniki medyczne docierające do odciętych od opieki zdrowotnej społeczności na Zachodnim Brzegu w Palestynie, dostarczać żywność terapeutyczną niedożywionym dzieciom w Sudanie Południowym czy wspierać osoby wewnętrznie przesiedlone i rodziny mieszkające w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania w Libanie.
Niezależnie od miejsca na mapie, za każdym kryzysem humanitarnym stoi człowiek, który potrzebuje wsparcia, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i możliwość budowania swojej przyszłości.
