„Są chwile, które dzielą życie na „przed” i „po”. Dla mnie takim momentem był dzień, w którym wybuchła wojna”
Trzy kobiety i ich historie po wybuchu wojny. Wspólna rzeczywistość odzyskiwania cząstek normalności, która kiedyś budowana w Ukrainie, teraz musi powstać od nowa. Każda z nich przed wojną miała swoje życie, zawód, plany na przyszłość. Listy, które od nich otrzymaliśmy są świadectwem determinacji, sprawczości i odwagi w odzyskiwaniu tego, co wojna próbowała odebrać – możliwości […]
Trzy kobiety i ich historie po wybuchu wojny. Wspólna rzeczywistość odzyskiwania cząstek normalności, która kiedyś budowana w Ukrainie, teraz musi powstać od nowa. Każda z nich przed wojną miała swoje życie, zawód, plany na przyszłość. Listy, które od nich otrzymaliśmy są świadectwem determinacji, sprawczości i odwagi w odzyskiwaniu tego, co wojna próbowała odebrać – możliwości pracy w swoim zawodzie, poczucia bezpieczeństwa, wiary we własne kompetencje i nadziei. Pokazują również, jak ogromne znaczenie ma wsparcie, które nie wyręcza, lecz daje szansę na samodzielne odbudowanie życia.
Nie pozwólmy, by solidarność ustępowała miejsca niechęci
Codziennie czytamy w nagłówkach gazet i portali o kolejnych atakach o charakterze ksenofobicznym skierowanym przeciwko uchodźcom ukraińskim – od przemocy werbalnej po fizyczne napaści. Dodatkowo spotykają się nie tylko z przejawami niechęci i przemocy ze strony społeczeństwa, ale też wyzwaniami systemowymi wynikającymi z wygaszanej ustawy z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy. Zresztą takie nastroje nie powstają w próżni. Nie są przypadkowe ani oderwane od rzeczywistości. Wynikają z szerszego klimatu politycznego, a także ze sposobu prowadzenia debaty publicznej, która wpływa na kształtowanie nastrojów społecznych.
Ciężko jednak nie zauważyć, że umacnia to pewną dominującą narrację o obrazie Ukrainek i Ukraińców wyłącznie jako ofiar, co nie jest jedyną prawdą o ich życiu w Polsce. Wiemy to, bo na co dzień pracujemy z osobami, które współtworzą nasze społeczeństwo, układają sobie w Polsce życie i chcą być jej częścią. Przechodzą długie i skomplikowane procesy recertyfikacji, nostryfikacji dyplomów, kursów i studiów podnoszących kwalifikacje zawodowe, a także wdrażania dzieci w obowiązujące systemy edukacji, nawigowania życiem jako osoby starsze pozbawione świadczeń socjalnych lub mieszkające w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania – tych jeszcze istniejących.
Czy pani Yulia, Valeria i Maryna nie doświadczają trudności w codziennym życiu w Polsce? Oczywiście, że doświadczają. Jednak nie na tym koncentrują się ich historie. Opowiadają o tym, jak mimo przeciwności i konieczności ucieczki przed wojną, dzięki własnej determinacji oraz wsparciu Fundacji PCPM udało im się odzyskać poczucie sprawczości i zbudować życie na nowo. To dowód na to, że istnieją również historie niosące nadzieję.
Pani Maryna
Nie wyjechałam z Ukrainy dlatego, że chciałam. Wyjechałam dlatego, że jestem matką. Nie chciałam, aby moje dziecko dorastało w cieniu syren alarmowych, wybuchów i strachu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i przyjechałam do Polski z przekonaniem, że to tylko na dwa tygodnie. Potem myślałam, że może na dwa miesiące. Miesiące zamieniły się jednak w lata. Urodziłam się w Słowiańsku. Tam ukończyłam studia magisterskie z filologii ukraińskiej, a następnie pracowałam na uniwersytecie – Katedrze Języka i Literatury Ukraińskiej. Miałam plany naukowe, marzyłam o napisaniu pracy badawczej i dalszym rozwoju akademickim. Wojna przerwała wszystkie te plany.
Początki w Polsce były bardzo trudne. Nowy kraj, nowy język, inne społeczeństwo. Czułam się, jakbym straciła swoją tożsamość. Nie wiedziałam, kim jestem. Każdego dnia czekałam na wiadomość, że będę mogła wrócić do domu. Aby utrzymać rodzinę, podejmowałam każdą pracę. Sprzątałam, pracowałam na magazynie, również w systemie trzyzmianowym. Nie było to łatwe, ale wiedziałam, że muszę iść naprzód.
Z czasem mój rodzinny dom został uszkodzony, a marzenie o szybkim powrocie stało się coraz bardziej odległe. Wtedy zrozumiałam, że muszę zacząć budować swoją przyszłość tutaj.Samodzielnie zdecydowałam się na nostryfikację dyplomu. Uniwersytet Jagielloński uznał mój dyplom za równoważny z polskim dyplomem magistra na kierunku „Filologia ukraińska” oraz potwierdził moje przygotowanie pedagogiczne. To był moment, w którym po raz pierwszy od dawna poczułam nadzieję. Nadzieję, że będę mogła wrócić do zawodu nauczyciela – zawodu, który zawsze był moją pasją. Chciałam jednak rozwijać się dalej. Doskonalić język polski i zdobywać nowe kwalifikacje. Wybrałam studia podyplomowe na kierunku „Edukacja i terapia osób ze spektrum autyzmu”, ponieważ od zawsze lubiłam pracę z dziećmi. Wiedziałam też, jak wiele wyzwań każdego dnia podejmują rodzice dzieci ze spektrum autyzmu. Chciałam lepiej rozumieć ich potrzeby i umieć skutecznie pomagać.
Podczas praktyk w szkole specjalnej okazało się jednak, że aby pracować z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną, potrzebne są dodatkowe kwalifikacje – studia podyplomowe na kierunku „Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną (oligofrenopedagogika)”. To właśnie one są podstawą do podjęcia pracy w tego typu placówkach. Po kosztach nostryfikacji dyplomu i opłaceniu pierwszego kierunku studiów nie było mnie już stać na kolejne studia. Był to moment zwątpienia. Nie wiedziałam, jak zrobić następny krok.
I właśnie wtedy spotkałam Państwa Program.
Dzięki wsparciu Fundacji otrzymałam dofinansowanie, które pozwoliło mi rozpocząć studia z oligofrenopedagogiki oraz otrzymałam kurs języka polskiego. To nie była jedynie pomoc finansowa. To była wiara, którą ktoś we mnie dostrzegł. To była szansa, aby odzyskać swoje miejsce w zawodzie i ponownie poczuć, że mogę robić coś naprawdę ważnego. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że praktyki odbyłam z powodzeniem, egzaminy zdałam z ocenami bardzo dobrymi i aktywnie szukałam pracy jeszcze w trakcie studiów. Już mam propozycje i na początku września rozpocznę pracę z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. To będzie mój nowy etap życia – praca, która ma dla mnie ogromny sens i daje poczucie, że znów jestem nauczycielką.
Nie byłoby to możliwe bez Państwa pomocy. Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie, zaufanie i wiarę we mnie. Dzięki Państwa Fundacji odzyskałam nie tylko możliwość zdobycia nowych kwalifikacji. Odzyskałam również wiarę we własne możliwości, poczucie sprawczości i przekonanie, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można zacząć wszystko od nowa. Mam nadzieję, że dobro, które od Państwa otrzymałam, każdego dnia będę mogła przekazywać dalej – moim przyszłym uczniom. Wierzę, że najlepszym sposobem, aby podziękować za otrzymaną pomoc, jest pomagać innym.Z wyrazami głębokiej wdzięczności
Maryna
Pani Yuliia

Nazywam się Yuliia Martynenko i pochodzę z Ukrainy. Przez ponad 15 lat pracowałam jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Nauczanie dzieci jest nie tylko moim zawodem, ale przede wszystkim moją pasją i powołaniem. W maju 2022 roku z powodu wojny byłam zmuszona opuścić swój dom i przyjechać do Polski. Pochodzę z regionu objętego działaniami wojennymi. Pomimo trudnej sytuacji nadal prowadziłam zdalne zajęcia z ukraińskimi uczniami, ponieważ nie chciałam zostawić ich bez wsparcia.
Po przyjeździe do Polski rozpoczęłam naukę języka polskiego oraz aktywnie szukałam możliwości rozwoju zawodowego. Ukończyłam kurs opiekunki dzieci w wieku od 0 do 4 lat i przez pewien czas pracowałam w tym zawodzie. Po zakończeniu projektu podjęłam pracę w fundacji, gdzie ponownie mogłam pracować z dziećmi. W tym czasie ukończyłam również szkolenia z terapii ręki, Treningu Umiejętności Społecznych (TUS) oraz oligofrenopedagogiki, poszerzając swoje kwalifikacje do pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Z czasem przeprowadziłam się z Poznania do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie mieszkam i pracuję obecnie. Kiedy dowiedziałam się o możliwości nostryfikacji dyplomu dzięki projektowi PCPM, postanowiłam z niej skorzystać.
Samodzielne pokrycie wszystkich kosztów byłoby dla mnie bardzo trudne. Dzięki wsparciu projektu otrzymałam finansowanie procesu nostryfikacji, pomoc w tłumaczeniu dokumentów, możliwość bezpłatnej nauki języka polskiego oraz wsparcie na każdym etapie całej procedury. Dzięki temu mój ukraiński dyplom został uznany w Polsce. Równocześnie szukałam swojego miejsca na polskim rynku pracy. Moim marzeniem była praca jako motornicza tramwaju, jednak przedsiębiorstwo komunikacyjne poinformowało mnie, że poszukuje kierowców autobusów. Było to dla mnie zupełnie nowe wyzwanie.
Mimo obaw zdecydowałam się spróbować. Dzięki wsparciu Urzędu Pracy ukończyłam kurs, zdałam za pierwszym razem egzamin teoretyczny i praktyczny oraz uzyskałam odpowiednie uprawnienia. Od 18 marca pracuję jako kierowca autobusu. Jestem dumna, że udało mi się zdobyć nowy zawód, jednak moje serce nadal należy do pracy z dziećmi. Nostryfikacja dyplomu otworzyła przede mną możliwość ponownego wykonywania zawodu nauczyciela w Polsce. Wierzę, że już wkrótce będę mogła wrócić do pracy w szkole i przekazywać dzieciom swoją wiedzę, doświadczenie oraz pasję do nauki.
Z całego serca dziękuję zespołowi projektu PCPM oraz wszystkim osobom zaangażowanym w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Otrzymane wsparcie było dla mnie nie tylko pomocą finansową, ale także ogromnym wsparciem psychicznym i motywacją do budowania nowego życia w Polsce. Dzięki Państwu zrobiłam kolejny ważny krok w stronę realizacji mojego marzenia o powrocie do zawodu nauczyciela.
Dziękuję,
Yulia
Pani Valeria

Chciałabym serdecznie podziękować Państwu za wsparcie, jakie moja rodzina i ja otrzymaliśmy od Fundacji. Dla mnie PCPM stało się nie tylko organizacją, która pomogła mi znaleźć pracę, ale także prawdziwym oparciem w jednym z najtrudniejszych okresów mojego życia.
24 lutego 2022 roku miał być zwykłym dniem. Niedługo miał zadzwonić budzik, a my z mężem i dziećmi mieliśmy się przygotować do pracy i do szkoły. Pracowałam jako nauczycielka geografii w gimnazjum w Dnieprze. Dla uczniów szóstych klas zaplanowano prace samodzielne, a piątoklasiści mieli napisać dyktando z geografii. Jednak o 4:30 rano obudziły nas wybuchy. Ostrzał, błyski na horyzoncie, strach i dezorientacja. Wydawało się niemożliwe, że w XXI wieku może wybuchnąć wojna na pełną skalę. Nie wiedzieliśmy, co zabrać ze sobą, dokąd jechać, jak powiadomić uczniów i co będzie jutro.
Wraz z mężem i dwójką dzieci pojechaliśmy do moich rodziców. Przez prawie dwa tygodnie mieszkaliśmy przy piwnicy lub w samej piwnicy, praktycznie nie rozbierając się. W tym czasie miałam przejść kolejne badanie tomograficzne, ponieważ mam historię nowotworu, ale okazało się to niemożliwe.
2 marca podjęliśmy trudną decyzję – wyjechać do Polski, do mojego brata. Byliśmy przekonani, że to tylko na dwa tygodnie, że wojna wkrótce się skończy i wrócimy do domu, do naszego życia, naszej pracy, do męża, bliskich i naszych czterech kotów. Dobrze pamiętam dworzec w Dnieprze. Przypominał zdjęcia z czasów II wojny światowej: tysiące ludzi, krzyki, płacz dzieci, szczekanie psów, miauczenie kotów, rozpacz i strach. Każdy próbował dostać się do pociągu, który miał zapewnić ratunek. Ta podróż również na zawsze pozostanie w mojej pamięci. W wagonach panowała ciemność, aby nie przyciągać uwagi wroga. W jednym przedziale jechało około dwudziestu osób. Razem z nami była kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Z powodu przepełnionego wagonu była zmuszona samodzielnie wspinać się na trzecią półkę na bagaż, aby choć trochę odpocząć. 4 marca dotarliśmy do Warszawy. Powitali nas wolontariusze i życzliwi Polacy, którzy oferowali gorącą herbatę, ciepłą odzież, zakwaterowanie i pomoc. Zamieszkaliśmy w mieszkaniu mojego brata, mając nadzieję, że już wkrótce wrócimy do domu. Daliśmy sobie czas na aklimatyzację i na odpoczynek od strasznych wydarzeń na Ukrainie. Jednak po dwóch tygodniach stało się jasne, że wojna się nie kończy i trzeba dalej żyć. Zapisaliśmy dzieci do warszawskiej szkoły, a ja zwróciłam się do dyrektora szkoły SP66 z pytaniem o możliwość podjęcia pracy. Właśnie wtedy zaproponowano mi stanowisko asystentki międzykulturowej dla ukraińskich dzieci w projekcie finansowanym przez Fundację PCPM. Ta propozycja zmieniła nasze życie. Dzięki tej pracy mogliśmy wynająć własne, niewielkie mieszkanie, samodzielnie utrzymywać rodzinę i stopniowo odzyskiwać poczucie stabilności. Od 12 kwietnia 2022 roku rozpoczęłam współpracę z Fundacją.
Do czerwca 2023 roku pracowałam jako asystentka międzykulturowa, a później zostałam zatrudniona bezpośrednio w szkole na stanowisku wychowawczyni w grupie opieki świetlicowej. Jednak to właśnie PCPM stało się fundamentem, na którym mogłam zbudować swoje życie zawodowe w Polsce.
Fundacja nie tylko zapewniła mi pracę. Pomogła mi zrozumieć polski system edukacji, organizując liczne seminaria, szkolenia i spotkania dla nauczycieli. Uczyliśmy się pracować w nowych warunkach, pomagać ukraińskim dzieciom w adaptacji oraz wspierać je psychicznie i edukacyjnie.
Pracując jako asystentka międzykulturowa, starałam się nie tylko wspierać ukraińskich uczniów, ale także przybliżać polskim dzieciom i nauczycielom kulturę ukraińską. Organizowaliśmy spotkania kulinarne poświęcone przygotowywaniu pierogów, warsztaty tworzenia lalek motanek, obchody Dnia Wyszywanki, świąteczne imprezy z tradycją „prowadzenia kozy”, lekcje poświęcone wybitnym kobietom Ukrainy i Polski — Linii Kostenko i Wisławie Szymborskiej. Wiele pomysłów na te wydarzenia czerpałam właśnie podczas szkoleń organizowanych przez PCPM.
Dzięki kursom języka polskiego zorganizowanym przez Fundację udało mi się opanować język na poziomie, który pozwolił mi podjąć pracę w polskiej szkole. Dzisiaj nadal doskonalę swoją wiedzę. Szczególnie cenne było dla mnie również wsparcie finansowe, które otrzymywałam od PCPM w związku z chorobą nowotworową. Przez sześć miesięcy ta pomoc dawała mi poczucie bezpieczeństwa w bardzo trudnym okresie życia. Dzisiaj Fundacja wspiera mnie również w rozwoju zawodowym, finansując moje studia podyplomowe. Dla mnie to nie tylko pomoc materialna — to wiara w człowieka, możliwość rozwoju, pracy i budowania przyszłości.
Jestem szczerze wdzięczna całemu zespołowi PCPM za ludzkie podejście, profesjonalizm i zaangażowanie. Dzięki Wam moja adaptacja do życia w Polsce stała się znacznie łatwiejsza, mniej bolesna, a ja z większą pewnością wiedziałam, w którą stronę mam podążać. Pomogliście mi zachować zawód, daliście mi możliwość bycia użyteczną dla innych ludzi i nie utraty siebie. Z całego serca dziękuję za wszystko, co robicie dla ukraińskich nauczycieli i dzieci. Pomoc w ramach projektów Fundacji i jej darczyńców zmieniła życie mojej rodziny i na zawsze pozostanie w naszej pamięci.
Z głęboką wdzięcznością,
Valeria
Takie historie sprawiają, że tym bardziej cieszy nas, iż jako Fundacja PCPM będziemy wspierać kolejne 250 osób w procesie nostryfikacji dyplomów pedagogicznych. To kontynuacja wieloletniego projektu, w ramach którego wspieramy samodzielność uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy w Polsce. Dodatkowo kolejne 250 osób będzie mogło skorzystać z dofinansowania studiów podyplomowych, które pozwolą profesjonalistom z Ukrainy podnieść kwalifikacje lub potwierdzić posiadane kompetencje, aby mogli pracować zgodnie ze swoim wykształceniem.
Projekt jest finansowany przez CARE Polska oraz Mossakowski Foundation.