Do Libanu wciąż uciekają uchodźcy. PCPM nie zostawia ich w potrzebie
Sytuacja humanitarna w Libanie wciąż jest kryzysowa. Państwo, które od lat zmaga się z załamaniem gospodarczym, niestabilnością polityczną i przeciążonymi usługami publicznymi, musi radzić sobie z ogromnymi potrzebami zarówno własnej populacji, jak i uchodźców. Bezpieczeństwo żywnościowe, dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji i wody pitnej są poważnie ograniczone, a niedofinansowanie pomocy humanitarnej znacząco utrudnia reagowanie na potrzeby najbardziej wrażliwych grup. Liban nadal gości znaczną liczbę uchodźców syryjskich i palestyńskich, a presja na lokalne społeczności i infrastrukturę jest ogromna w obliczu skomplikowanej sytuacji regionalnej.
W 2025 roku odnotowano zarówno napływ nowych uchodźców z Syrii, jak i masowe powroty do ojczyzny. Według UNICEF do Libanu przybyło w 2025 r. około 120 000 osób uciekających przed przemocą i niestabilnością w Syrii, z czego wiele trafia do prowincji północnych i Bekaa. Jednocześnie dane UNHCR wskazują, że w ciągu roku setki tysięcy Syryjczyków opuściły Liban, wracając do swojego kraju, z szacunkami sięgającymi nawet około 400 tys. ludzi od początku 2025 r. Te równoległe ruchy ludności pokazują, jak niejednoznaczna i dynamiczna jest sytuacja: Liban nadal jest miejscem schronienia dla uchodźców, ale zmienia się profil i dynamika ich obecności w kraju.
Za każdą z tych liczb stoją konkretne rodziny, które musiały podejmować decyzje między ucieczką a powrotem w niepewność.

Fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) pomaga w regionie Akkar, w północnej części Libanu, nieprzerwanie od 2012 roku. Obszar ten w szczególny sposób odczuwa konsekwencje konfliktu w Syrii oraz narastającego kryzysu ekonomicznego, który od lat dotyka Liban.
Region Akkar stał się schronieniem zarówno dla licznych uchodźców z Syrii, jak i dla libańskich rodzin zmagających się z trudnymi warunkami życia. W wielu miejscowościach bieda sprzed lat spotkała się z nową falą potrzeb wywołanych kryzysem i migracjami.
Kiedy PCPM rozpoczynało działalność w tym regionie, Fundacja skupiała się przede wszystkim na reagowaniu na falę uchodźców wywołaną wojną domową w Syrii. Z czasem zakres pomocy rozszerzono jednak również na potrzebujących Libańczyków oraz na działania infrastrukturalne, poprawiające warunki życia całych społeczności. Mimo to tysiące osób wciąż żyją z dnia na dzień, a paczka żywnościowa otrzymywana od organizacji humanitarnej bywa dla wielu z nich jedyną szansą na zdobycie posiłku.
Dla części rodzin to jedyne stałe źródło wsparcia w miesiącu.
Nowi uciekinierzy
W 2025 roku ruchy ludności pomiędzy Syrią a Libanem ponownie się wzmogły. Co prawda 400 tys. osób wróciło do Syrii, ale ponad 120 tys., głównie Alawitów, którzy uciekli przed represjami, przybyło do Libanu. To głównie oni są odbiorcami paczek żywieniowych przygotowanych przez PCPM.
– Mamy przygotowane paczki z żywnością, które zawierają produkty o długim terminie ważności, takie jak kasza bulgur, makarony, olej, fasola i wiele innych niezbędnych produktów – mówi Antouan z PCPM.
Fundacja dostarcza tę żywność do Syryjczyków w regionie Hermel. To m.in. do tego miejsca udało się wiele osób w obawie o życie. Wielu z nich nie ma żadnych środków do życia oraz nie ma możliwości znalezienia jakiejkolwiek pracy.
– Łącznie w okolicy mieszka ponad 20 tys. rodzin, a w regionie Hermel zapewniamy 3300 rodzinom paczki żywnościowe o wadze około 21 kilogramów każda – mówi Ellie Keldany, pracownik PCPM w Libanie.
Co ważne, jak podkreśla Keldany, skład paczek żywieniowych został ułożony przez dietetyka, żeby produkty były jak najbardziej zróżnicowane i dawały jak najwięcej wartości odżywczych. Dodatkowo całość żywności została zakupiona w Libanie, co też jest dodatkowym wsparciem dla samych dostawców.
Uciekali na piechotę
– Gdy tylko przyszli, bili ludzi i rabowali dobytek. Od razu postanowiliśmy uciec. Straciłam męża i nie mieliśmy żadnego samochodu czy osiołka. Dlatego przyszliśmy z Hims w Syrii do Hermel w Libanie na piechotę – mówi jedna z nowoprzybyłych uchodźczyń. Hims leży ok. 60 km od miejsca, do którego przybyli. Kobieta uciekła wraz z trójką dzieci do Libanu.
Ich podróż trwała kilka dni. – Dzieci płakały, były zmęczone i nie rozumiały czemu opuściliśmy nasz dom. Wciąż mnie pytały: „czemu musimy iść” – wspomina kobieta.
– Ta pomoc, którą otrzymujemy, daje jakąś nadzieję, poczucie, że ktoś o nas pamięta. Przynajmniej na ten krótki okres czasu nie musimy się martwić tym, co włożymy do garnka – mówi Mukhtar, uchodźca z Syrii.
Medycyna
W miejscowości Bire funkcjonuje klinika, która jest niezwykle ważna nie tylko dla Libańczyków, ale i dla przebywających tam od lat Syryjczyków. Miejsce to jest bardzo ważne dla lokalnej społeczności, a zespół prowadzi także klinikę mobilną. Bus wraz z zespołem medycznym udaje się do miejsc, gdzie mieszkają uchodźcy z Syrii. Na miejscu lekarze mogą zająć się mniej poważnymi przypadkami i, co szczególnie ważne, szczepieniem dzieci. Niestety już w połowie 2025 roku zarówno klinika mobilna, jak i stacjonarna klinika miały zostać zamknięte z powodu braku funduszy.
PCPM od 2011 roku pomaga tej placówce, finansując większość wyposażenia. Również w tym roku, dzięki programowi Polska Pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, udało się sfinansować pracę kliniki, a lokalna społeczność odzyskała dostęp do ochrony medycznej.

Dodatkowo 8 innych placówek medycznych w tej okolicy zostało doposażonych w sprzęt i materiały, które są używane każdego dnia. Bandaże, podstawowe leki, pieluchy, plastry i wiele innych rzeczy ułatwia pracę lekarzom w Libanie.
Dla wielu mieszkańców regionu to jedyna dostępna forma pomocy medycznej.
