Relacja wprost z serca Libanu: „Ludzie rozpaczliwie szukali swoich bliskich wśród gruzów”

Bejrut po bombardowaniu
Bejrut po bombardowaniu

Liban nadal liczy ofiary po izraelskim bombardowaniu osiedli w stolicy kraju – Bejrucie i innych miejscowościach na południu. Ponad 2000 zabitych, w tym kobiety i dzieci oraz blisko 6,5 tysiąca rannych cywili – to ostatnie dane libańskiej administracji. W ubiegłym tygodniu wszyscy obserwowaliśmy, jak kolejny raz Izrael łamiąc prawo międzynarodowe, bombardował bez wcześniejszych ostrzeżeń budynki mieszkalne, szpitale i szkoły. Cywile ponownie płacą najwyższą cenę konfliktu zbrojnego rozgrywającego się na Bliskim Wschodzie.

Mimo ogłoszenia zawieszenia broni pomiędzy Iranem a USA na okres 2 tygodni, premier Izraela oświadczył, że nie dotyczy ono Libanu. Dla wielu Libańczyków była to nadzieja na choć chwilę wytchnienia, która ostatecznie nie nadeszła. Na Bejrut spadły ponownie bomby. Ataki powietrzne przeprowadzono na gęsto zaludnione miasta np. Baalbek w Dolinie Bekaa, jak i również całe południe kraju. W środę, 9 kwietnia 2026 r. w ciągu jedynie 10 minut Izrael zaatakował ponad sto obiektów bez ostrzeżenia, zrzucając bomby także w miejscach, gdzie uchodźcy i uchodźczynie szukali schronienia. Od 3 marca 2026 roku liczba osób wewnętrznie przesiedlonych przekroczyła 1 300 000 osób. Zginęło ponad 2000 osób, natomiast liczbę rannych szacuje się na ok. 6500. Liczby te zwiększają się jednak z każdym bombardowaniem.

Ministerstwo Zdrowia Libanu poinformowało, że liczba ofiar śmiertelnych w ostatnim tygodniu wzrosła do ponad 2000 osób, a ponad zabitych i 6 500 rannych. Dzień po największym izraelskim bombardowaniu w Libanie, ogłoszono dzień żałoby narodowej określając wydarzenia dnia poprzedniego jako “masakrę libańskiej ludności”. Nagrania widoczne w internecie i telewizji pokazywały gruzowiska w dużych miastach i sznur karetek przejeżdżających pod szpital Rafika Haririego w Bejrucie. Wzywano do oddawania krwi, której zabrakło do leczenia rannych. Jako PCPM również otrzymaliśmy nagrania od pracowników Fundacji na miejscu, które ukazują skalę zniszczeń. Jedną z relacji, było nagranie byłej pracowniczki Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej w Libanie, która była w stolicy kraju, gdy doszło do ataków:

Dzisiejszy dzień w Bejrucie przypominał dzień wybuchu w porcie 4 sierpnia 2020 roku. Nad miastem unosiły się nieustanne dźwięki samolotów i eksplozji. Drżały domy, wszędzie słychać było syreny karetek i klaksony samochodów, a sceny ogromnych zniszczeń były widoczne w całym Bejrucie. Ludzie rozpaczliwie szukali swoich bliskich pośród gruzów, a przepełnione szpitale apelowały o oddawanie krwi. Według doniesień zginęło ponad 200 osób, wiele dzieci nie mogło odnaleźć rodziców, a liczne rodziny straciły bliskich, domy i źródła utrzymania. Strach i przerażenie malowały się w oczach ludzi. Nad Bejrutem wciąż słychać dźwięk dronów i samolotów, a głęboki lęk ogarnia całe miasto i Liban. Był to jeden z najcięższych i najbardziej brutalnych dni, bolesny tym bardziej, że ludzie obudzili się z nadzieją na pokój i powrót do domów, wierząc, że wojna się skończyła. Niestety, dzisiejsza rzeczywistość okazała się katastrofalna. 

Jedną z fundamentalnych zasad międzynarodowego prawa humanitarnego jest obowiązek prowadzenia działań zbrojnych z poszanowaniem ochrony ludności cywilnej. Oznacza to w szczególności konieczność rozróżniania między celami wojskowymi a cywilnymi, unikania ataków powodujących straty wśród ludności cywilnej oraz podejmowania wszelkich możliwych środków ostrożności w celu ich ograniczenia. Działania zbrojne Izraela uznawane przez społeczność międzynarodową – w tym Radę ONZ i rozpatrywane przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze jako zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, są dystopijną codziennością Palestyńczyków i Libańczyków. Niemniej skala ataku z ostatniego tygodnia była szokiem nie tylko samej społeczności libańskiej, ale dla całego świata. Niezmiennie zobowiązujemy się do informowania na bieżąco o wydarzeniach z Libanu. Wszystkie oczy świata powinny być skierowane na Bliski Wschód, szczególnie gdy czujność zostaje uśpiona przez chwilowe zawieszenie broni.

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej od lat obecne jest w Libanie. Pracownicy polskiej fundacji dostarczają na miejscu pomoc potrzebującym – najpierw ofiarom wojny w Syrii, później kryzysów w Libanie, a obecnie także tym, którzy musieli opuścić swoje domy uciekając przed bombardowaniami. Wsparcie dla działań Fundacji PCPM można kierować przez pcpm.org.pl/pomoc lub wpisując nr KRS 0000259298 w rocznym rozliczeniu PIT i wybierając cel szczegółowy pomocy.