Wolontariusze PCPM blisko frontu. Pomoc dla mieszkańców Komyszuwachy

Temperatura 20 stopni poniżej zera, droga oblodzona, na poboczu porzucone pojazdy zniszczone przez rosyjskie drony. Tak wygląda trasa z Zaporoża, która prowadzi do Komyszuwachy, do której udali się wolontariusze z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W miejscowościach, które z pozoru wydają się opuszczone, wciąż mieszkają ludzie potrzebujący pomocy.

Droga z Zaporoża do Komyszuwachy to dziś nie tylko zwykła trasa między miejscowościami, ale odcinek prowadzący przez strefę realnego zagrożenia. Zimą staje się szczególnie niebezpieczna – oblodzona nawierzchnia, zniszczony asfalt i brak oświetlenia utrudniają przejazd, a nad okolicą stale utrzymuje się ryzyko ataków, bo rosyjskie drony rozpoznawcze i uderzeniowe polują na poruszające się pojazdy. Każda podróż wymaga ostrożności i czasu, a mimo to jest konieczna: to tędy dociera pomoc do miejscowości położonych blisko linii frontu. Sytuacja humanitarna w regionie pozostaje bardzo trudna – uszkodzona infrastruktura, przerwy w dostawach prądu i wody, ograniczony dostęp do opieki medycznej oraz duża liczba osób starszych i rodzin, które nie miały możliwości ewakuacji, sprawiają, że lokalne społeczności są silnie uzależnione od wsparcia z zewnątrz.

– Droga była niezwykle męcząca, a gdy tylko dotarliśmy do celu, było ciemno i nieustannie wyły syreny – wspomina Tomasz Grzyb, koordynator misji ukraińskiej Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.

„Celem nie są pojazdy wojskowe”

– Po drodze mijałem zniszczone auta. Rosjanie dosłownie polują dronami na ludzi. Nie na żołnierzy czy pojazdy wojskowe, ale na cywili – relacjonuje Andrzej Szpilarewicz, wracając z Zaporoża. – Dwie szkoły i przedszkole są doszczętnie zniszczone. Zostały z nich ruiny – dodaje.

Miejscowość Komyszuwacha, która znajduje się 10-15 km od linii frontu, jest pod ciągłym ostrzałem artylerii i dronów. Miasto jest zdewastowane, a przy ogromnych mrozach, jakie panują w Ukrainie, wydaje się niemożliwe, żeby ktokolwiek tam mieszkał. Mimo to wciąż jest tam kilka tysięcy osób, które nie mają jak wyjechać z miasta.

– Na zniszczonym osiedlu, położonym najbliżej linii frontu, widziałem, jak do bloku wchodzą ludzie, którzy tam nadal żyją. W innej części Komyszuwachy, gdzie dostarczyliśmy paczki z pomocą humanitarną, żyją jeszcze tysiące ludzi wraz z dziećmi -relacjonuje Szpilarewicz.

Temperatury na początku lutego spadły tam poniżej -20 stopni Celsjusza, a drogi pokrywa gruba warstwa lodu.

We współpracy z lokalnymi władzami PCPM, dostarczyło do Komyszuwachy produkty spożywcze i higieniczne. Zespół podjął też ewakuację kilku mieszkańców z najbardziej zagrożonych osiedli i pomógł im przedostać się do bezpieczniejszego Lwowa.

Strażacy z Zaporoża

Choć praca strażaków od zawsze wiązała się z ryzykiem, w Ukrainie jest dziś skrajnie niebezpieczna. Poza standardowymi zagrożeniami, z jakimi mierzą się wszyscy strażacy na świecie, ci w Ukrainie muszą uważać także na niewybuchy, a przede wszystkim na ostrzały.

Służby ratunkowe, są również celem ataków Rosjan. Często dochodzi do tzw. ponownych ostrzałów, które są celowane w ratowników, którzy pierwsi dojeżdżają na miejsce eksplozji.

– W warunkach wojennych sprzęt strażacki bardzo szybko się zużywa, dlatego węże strażackie, wyposażenie ochrony osobistej, w tym ubrania specjalne, kominiarki, obuwie strażackie, hełmy, rękawice czy latarki kątowe są na wagę złota – mówi Tomasz Grzyb z PCPM.

Łącznie w ciągu tygodnia PCPM dostarczyło 10 generatorów do miejscowości Bucza, które pomogą ogrzać punkty niezłomności oraz 15 UPS-ów – urządzeń, które pozwalają na pracę komputerów przez krótki czas, gdy zabraknie prądu.

Fundacja pomogła też zwierzętom w schroniskach, dla których dostarczyła stale brakującą karmę.

Każde wsparcie ma znaczenie

Fundacja PCPM, poza wsparciem na Zaporożu, dostarczyła agregaty do podkijowksiej Buczy. Niestety ataki na infrastrukturę energetyczną trwają, a liczba domów bez dostępu do prądu w skali kraju przekroczyła milion. W Ukrainie wciąż marzną ludzie. Trwa zbiórka na dalszą pomoc – przede wszystkim na agregaty prądotwórcze i sprzęt, który pozwala przetrwać przerwy w dostawach energii i ogrzewania.

Zarówno pomoc w obwdzie kijowskim, jak i zaporoskim, jest realizowana dzięki wsparciu darczyńców. Każda wpłata realnie przekłada się na bezpieczeństwo i życie Ukrainek i Ukraińców. Dzięki niej PCPM może dalej działać tam, gdzie pomoc jest najtrudniejsza, ale jednocześnie najbardziej potrzebna.

pcpm.org.pl/ukraina