Psy ratujące życie teraz również w Syrii
W Syrii, gdzie ziemia co kilka lat przypomina o swojej niepewności, a zawalone budynki stają się pułapkami dla tysięcy ludzi, psy ratownicze mogą być różnicą między życiem a śmiercią. Właśnie dlatego ruszyła druga misja szkoleniowa zespołów poszukiwawczo-ratowniczych z psami, realizowana w rejonie Idlib we współpracy z White Helmets, czyli Syryjską Obrona Cywilną.
Współpraca nie tylko polsko-syryjska
To projekt, który narodził się z potrzeby stworzenia realnego, skutecznego narzędzia ratowniczego tam, gdzie katastrofy są codziennością, a dostęp do specjalistycznego sprzętu i wiedzy jest mocno ograniczony. Za inicjatywą stoi Paulina Kuntze, która od dekady współpracuje z White Helmets i zna realia pracy w warunkach kryzysu. Projekt, potocznie nazywany #K9, jest jej autorskim dziełem, wspieranym merytorycznie i finansowo przez PCPM oraz partnerów, w tym Kids Paradise Foundation. Razem z Przemkiem Rembielakiem, strażakiem i współtwórcą koncepcji, Paulina rozwija ideę, która zaczęła się od rozpoznania terenu i pierwszego, tygodniowego szkolenia zorganizowanego w sierpniu 2025 roku. Swoim doświadczeniem wspiera projekt też Krystian Faltyn, ekspert z GOPR pracujący z psami ratowniczymi. Dziś White Helmets mają już wydzieloną jednostkę dedykowaną pracy z psami, własne centrum szkoleniowe w Kafr Karmin, kojce dla ponad 30 psów, wybiegi, środki transportu i strukturę, która pozwala działać systemowo.


Teoria testowana w terenie
Szkolenie, które właśnie się zakończyło, koncentruje się na praktyce – na tym, jak w realnych warunkach pracować z psami w akcjach poszukiwawczych, jak socjalizować zwierzęta, jak oceniać szczenięta pod kątem przydatności w ratownictwie, jak budować relację pies-przewodnik i jak wykorzystywać metody motywacyjne, które sprawiają, że pies chce pracować nawet w ekstremalnych warunkach. Program obejmuje zarówno zajęcia teoretyczne, jak i treningi w terenie, w tym na obiektach, które przypominają realne scenariusze zawaleń i zniszczeń. Ważnym elementem jest bieżąca współpraca i koordynacja pomiędzy trenerami, lokalnym zespołem oraz zespołem poszukiwawczo-ratowniczym z psami z Syryjskiej Obrony Cywilnej.
W Syrii gruzowiska to nie tylko ślady wojny
Kontekst geograficzny nie jest przypadkowy. Region Idlib i cały region północno-zachodniej Syrii leżą w aktywnej sejsmicznie strefie tektonicznej. Nie dość więc, że dotknięty skutkami wojny, doświadcza też regularnych trzęsień ziemi. Ostatnie wielkie wstrząsy z 2023 roku, o sile 7,8 w skali Richtera, pochłonęły ponad 7 tysięcy ofiar śmiertelnych i 100 tysięcy rannych. Prognozy sejsmiczne wskazują, że silne trzęsienia ziemi o sile powyżej 6 stopni będą nawiedzać ten najbardziej aktywny sejsmicznie rejon Syrii co 6–7 lat. To daje czas na przygotowanie sił ratowniczych do skutecznych działań poszukiwawczych, bo cykl szkoleniowy psa ratowniczego trwa około 2–3 lata do uzyskania pełnoprawnych umiejętności i weryfikacji zespołu.

Potrzeba jest pilna – White Helmets, jedyna ogólnokrajowa siła ratownicza w Syrii, nie dysponuje jeszcze odpowiednim wyszkoleniem ani sprzętem niezbędnym do szybkiego i skutecznego reagowania na zawalenia budynków, osuwiska czy trzęsienia ziemi. W tej sytuacji akcje poszukiwawcze osób uwięzionych pod gruzami stanowią szczególne wyzwanie. Psy ratownicze są w takich scenariuszach niezastąpione, ale wymagają specjalistycznej selekcji, szkolenia i opieki – zwłaszcza szczenięta, które teraz wymagają doboru pod kątem cech preferowanych w ratownictwie. Niezbędne jest też doradztwo w zakresie opieki zdrowotnej, rozwojowej, weterynaryjnej i żywieniowej, by uniknąć błędów w procesie wychowawczym.


Polskie wsparcie w uzyskaniu unikalnego “narzędzi” ratowniczego w postaci wyszkolonych psów może stać się historycznym elementem w systemie ochrony ludności w Syrii. To projekt ludzi, którzy widzą sens w działaniu tam, gdzie jest to wyjątkowo wymagające. Jako Fundacja PCPM cieszymy się, że możemy wspierać taką inicjatywę, szczególnie, że sam temat ratownictwa z wykorzystaniem psów poszukiwawczych jest nam bliski – realizowaliśmy takie szkolenia w Kenii czy w Ukrainie. Dlatego jesteśmy przekonani, że jest to ważny krok w stronę budowania sprawnego systemu do ratownictwa poszukiwawczego, bo efekty i skuteczność tej metody widzieliśmy na własne oczy.