PCPM - logo Polskie Centrum Pomocy
Międzynarodowej

 

 

Chora 11-latka potrzebuje naszej pomocy

Za górami, za lasami, gdzieś bardzo daleko, w srebrnym pałacu mieszkały trzy księżniczki: Tasnim, Lamis i Sara. Ich pałac był bardzo mały, dlatego Tasnim - najstarsza z księżniczek przestała rosnąć. Była mała, malutka i bardzo blada. Nie zajmowała dużo miejsca w ich niewielkim, srebrnym domu.

 

To nie początek bajki dla dzieci. Choć Samah, mama małych księżniczek robi wszystko, by zaczarować otaczającą dzieci rzeczywistość to prawda jest brutalna. Rodzina od siedmiu lat mieszka w namiocie. Srebrna izolacja ma chronić przed wciskającym się w szpary namiotu zimnem, wiatrem i wilgocią. A Tasnim nie rośnie, bo choruje na talasemię, dziedziczne zaburzenie krwi powodujące niedokrwistość. Ta okrutna choroba wpływa także na funkcjonowanie przysadki mózgowej i nieprawidłowe wydzielanie hormonu wzrostu.

Dziewczynka pilnie potrzebuje leczenia.

Choroba dała o sobie znać, kiedy Tasnim miała dwa lata. Była cały czas zmęczona, nie bawiła się, nie ruszała. Po diagnozie zaczęły się transfuzje krwi. Po wybuchu wojny nie było na nie szans.

Samah z mężem i chorą czteroletnią Tasnim uciekła z syryjskiego Homs w 2012 roku. Właśnie wtedy cały świat oglądał obrazy z oblężonego miasta. Morze gruzów. Polskie media porównywały zdjęcia zburzonego Homs do Warszawy w 1945 roku. Samah mówi, że nie było co jeść, nie było leków i lekarzy, nie było nadziei.

Rodzina uciekła do Libanu i zamieszkała w Arsalu, górzystym rejonie przy granicy z Syrią. Ale tam też nie było możliwości leczenia. Przenieśli się do Akkaru. Właśnie tam się spotykamy.

W Libanie mieszka 1,5 miliona uchodźców z Syrii. To tak, jakby w Polsce schronienia przed wojną szukało około 10 milionów ludzi. Mieszkają w pustostanach, wynajmują garaże.

Niektórzy, tak jak rodzina Tasnim, w namiotach. W Akkarze zimą temperatury spadają do kilku stopni. Mimo ocieplenia namiot, to jednak cały czas namiot. Wilgoć wciska się wszędzie. Srebrna izolacja nie daje dobrej ochrony przed wiatrem. Żadne dziecko nie powinno dorastać w takich warunkach.

Namiot to dla Tasnim i jej sióstr jedyny dom jaki znają. Największa wyobraźnia przegra z nieustannym zimnem.

Mama rozkłada stos dokumentacji medycznej. W Libanie za leczenie się płaci. Leki kosztują niemało. Samah pożyczała pieniądze, teraz już nie ma od kogo. Jesteśmy jej jedyną nadzieją. Mówi o braku prywatności w obozie, o tym, że przez chorobę rówieśnicy
dokuczają jej córce. O bezsilności matki, która patrzy na cierpienie dziecka.

– Kim chciałabyś zostać? – pytam Tasnim.
– Lekarką – odpowiada. – Ale mama mówiła, że nie będzie to możliwe ze względu na naszą
sytuację – dodaje.

Są uchodźcami, ofiarami coraz częściej zapomnianego konfliktu. Rodziną, która walczy o zdrowie ciężko chorego dziecka Pomóżmy:

Wybierz kwotę:

darowizna PCPM - Liban

darowizna PCPM - Liban

darowizna PCPM - Liban

Twoje dane:

Szczegóły dotyczące danych osobowych znajdziesz w Polityce prywatności. Twoje dane osobowe są bezpieczne, wykorzystujemy je tylko w celu informowania Cię o działaniach Fundacji.

*zgoda wymagana