Edukacja – obowiązek czy przywilej? Dzień Edukacji Narodowej 

Dla wielu dzieci to codzienność i obowiązek, ale na świecie dla setek milionów dzieci pozostaje nieosiągalnym marzeniem. Z okazji Dnia Edukacji Narodowej przyglądamy się rzeczywistości, w której ławka szkolna staje się bezcennym przywilejem, a sama szkoła czymś znacznie więcej niż tylko miejscem zdobywania wiedzy – nie tylko dla dzieci ale też nauczycieli.

Kiedy edukacja jest przywilejem

Edukacja jest prawem człowieka, ale miliony dzieci i młodzieży nadal pozostają poza systemem szkolnym. Według UNESCO w 2024 roku poza szkołą znajdowało się 273 mln dzieci i młodzieży, w tym 79 mln w wieku szkolnictwa podstawowego i 130 mln w wieku szkolnictwa ponadpodstawowego.

Ograniczenia w dostępnie do edukacji wynikają nie tylko z braku miejsc w klasach. Głównymi barierami są ubóstwo, konflikty zbrojne, przymusowa migracja, niepełnosprawność, duża odległość od najbliższej szkoły czy brak podstawowej infrastruktury do nauki. Tam, gdzie dziecko nie ma dostępu do wody pitnej, bezpiecznej drogi do szkoły czy wsparcia w nowym języku, trudno mówić o równych szansach.

Stykamy się z tymi realiami na co dzień – prowadząc projekty np. w miejscowości Rmeish na południu Libanu, wyizolowanej w wyniku bombardowań, gdzie szkoła stała się też punktem centralnym dla wielu dzieci nie tylko po to, by pełnić funkcję placówki edukacyjnej. W szkole organizowane były latem spotkania psychoedukacyjne, aktywności na świeżym powietrzu, projekcje filmów, tak żeby choć na chwilę mogły zapomnieć o otaczającej je rzeczywistości, bawiąc się i śmiejąc. To co szczególnie ważne, to funkcja społeczna szkół – dająca dzieciom poczucie przynależności i wspólnoty, gdzie mogą nawiązywać przyjaźnie i wspólnie spędzać czas. 

Widzimy to też po Centrum Edukacji, tutaj, w Polsce. Dzieci z Ukrainy za każdym razem gdy pytamy je Co najbardziej cenisz sobie w tym miejscu” wymieniają właśnie to poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Nieraz słyszymy odpowiedzi, które zaznaczają jak ważne stały się dla nich zawarte tu przyjaźnie, po tym jak porzucając szkoły w Ukrainie i przerywając tok nauki musiały odnaleźć się na nowo w Polsce. Nie każde dziecko, które nie musi mierzyć się z utrudnieniami w dostępie do edukacji to zrozumie ale dla wielu dzieci na świecie możliwość uczęszczania do szkół, zdobywania edukacji i rozwoju to nie tyle podstawowe prawo i obowiązek ale ogromny przywilej.

Woda, która pozwala się uczyć

W Dżubie, stolicy Sudanu Południowego, szkoła Usratuna przez lata mierzyła się z barierą braku podstawowej infrastruktury. Budynek wybudowany przez PCPM w 2007 roku zaledwie z dwiema salami lekcyjnymi, z czasem rozwinął się w kompleks czterech budynków z biblioteką, do którego uczęszcza dziś ponad 1000 uczniów i uczennic. Jednak wraz z rozwojem placówki pojawiło się kolejne krytyczne wyzwanie – dostęp do bezpiecznej wody.

Gdy ręczna pompa wodna przestała nadążać za potrzebami rosnącej społeczności szkolnej a kryzys gospodarczy utrudnił zakup wody, dzieci miały przynosić ją z domu. W praktyce oznaczało to, że część z nich przez cały dzień nie miała się czego napić – przy temperaturach sięgających 40°C.

Dzięki wsparciu darczyńców i partnerów w szkole zainstalowano pompę solarną, czerpiącą wodę z głębokiego odwiertu. Woda jest filtrowana i chłodzona, dzięki czemu uczniowie, uczennice i personel mają do niej dostęp przez cały dzień. To prosty, ale wymowny przykład: bez dostępu do wody nie ma równych szans w edukacji.

Zacząć od nowa

Historia Galyny Vykhivskiej pokazuje drugą stronę edukacji – pracę osób, które uczą, wspierają i budują mosty między dziećmi, rodzicami i szkołą.

Galyna przed wojną była doświadczoną nauczycielką. Miała karierę, zawodową pozycję, reputację i poczucie, że wie, kim jest. Po przyjeździe do Polski, uciekając przed wojną, poczuła, że tę tożsamość utraciła. „Byłam zmuszona zaczynać wszystko od początku w dojrzałym wieku w Polsce, nie z własnej woli” – opowiada.

Dla wielu osób, które po ataku Rosji na Ukrainę znalazły schronienie w Polsce, pierwszym celem nie są ambicje zawodowe, lecz zapewnienie rodzinie podstawowych warunków życia. „Najważniejszym celem tutaj jest znalezienie pracy. Nie interesującej, nie zgodnej z wykształceniem – jakiejkolwiek, bo praca to twoje przetrwanie w dosłownym znaczeniu” – wyznaje Galyna.

Praca daje możliwość opłacenia mieszkania, zakupu jedzenia i leków, utrzymania kontaktu z bliskimi w Ukrainie. Galyna znalazła zatrudnienie dzięki programowi PCPM. We wrześniu 2025 roku rozpoczęła pracę jako asystentka międzykulturowa w ramach rządowego programu „Przyjazna szkoła”, współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej. Program wspiera szkoły, w których uczą się dzieci i młodzież z Ukrainy, m.in. poprzez dofinansowanie zatrudnienia asystentów międzykulturowych.

„To bardzo potrzebne stanowisko, nie tylko dla ukraińskich dzieci i ich rodzin, ale też dla polskich uczniów i pedagogów” – podkreśla. 

To praca, która rzadko trafia do publicznej debaty, a jednak zmienia codzienność całej szkoły. Asystentka międzykulturowa pomaga dziecku zrozumieć nowe zasady, wspiera kontakt między uczniami, nauczycielami i rodzicami, tłumaczy nie tylko język, ale też kontekst kulturowy. Dzięki temu polska klasa staje się miejscem bezpieczniejszym – dla dzieci z doświadczeniem migracji, ale także dla polskich uczniów i pedagogów.

Język nie jest tylko barierą

Galyna ukończyła już kilka kursów języka polskiego i swobodnie porozumiewa się nim na co dzień. Mimo to wie, że droga do pracy nauczycielki w polskiej szkole bywa trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. „Dzieci nie wybaczają ani akcentu, ani błędów językowych. W ich rozumieniu nauczyciel musi być doskonały” – mówi z uśmiechem, ale i nutą żalu w głosie.

To ważna lekcja dla wszystkich, którzy mówią o integracji. Nie wystarczy zachęcać ludzi do nauki języka. Trzeba też tworzyć realne ścieżki zawodowe: umożliwiać uznanie dyplomów, finansować uzupełniające studia pedagogiczne i dostrzegać kompetencje, które ktoś przywiózł ze sobą. PCPM wspiera nauczycielki i nauczycieli z Ukrainy m.in. w uznawaniu dyplomów na drodze ich nostryfikacji, podnoszeniu kwalifikacji oraz dofinansowaniu studiów podyplomowych, aby mogli pracować w polskim systemie edukacji.

Dla Galyny przełomem okazało się ogłoszenie PCPM o dofinansowaniu studiów podyplomowych. „To przecież prezent z nieba!” – opowiada. Wybrała kierunek pozwalający zostać nauczycielką-bibliotekarką. To zawód, który łączy jej dwie pasje: pracę z dziećmi i z książkami. Daje też możliwość działania w szkole w roli, w której bariera językowa nie przesądza o wszystkim.

„W rzeczywistości to nieoceniona pomoc, bo sama nie byłabym w stanie opłacić tych studiów” – przyznaje. „Dziękuję za możliwość pozostania w zawodzie, który był moim sensem przez wiele, wiele lat. Dziękuję za to, że zabrali ode mnie rozpacz i zwątpienie, a w zamian podarowali nadzieję i pewność siebie.”

Edukacja zaczyna się od ludzi

Dzień Edukacji Narodowej to dobry moment, by podziękować nauczycielom, bibliotekarzom, asystentkom i asystentom, pedagogom oraz wszystkim, którzy pomagają dzieciom uczyć się, rozumieć świat i czuć się w szkole u siebie.

To także moment, by pamiętać, że prawo do edukacji wciąż nie jest realizowane równo. Miliony dzieci nie mają do niej dostępu, a te, które do szkoły chodzą, często uczą się w warunkach utrudniających naukę – bez wody, bezpieczeństwa, wsparcia językowego czy odpowiednio przygotowanych nauczycieli.