PCPM - logo Polskie Centrum Pomocy
Międzynarodowej

 

 

Kim są uchodźcy klimatyczni? Dr Wojciech Wilk odpowiada

O prawdziwych uchodźcach klimatycznych można mówić wówczas, gdy ludzie nie są już w stanie wrócić do swoich rodzinnych stron wskutek podniesienia się poziomu mórz czy zmiany ich ojczystej ziemi w pustynię. Na przykład rozległe obszary południowej Etiopii bardzo szybko pustynnieją ze względu na wypas ogromnych stad bydła, które niszczą wrażliwy ekosystem. Jeżeli tamtejsi hodowcy nie odejdą od wypasania bydła gdziekolwiek chcą, za 20 lat obszar ten będzie pustynią - mówił w rozmowie z Katarzyną Kojzar dr Wojciech Wilk.

 

Podczas rozmowy z Katarzyną Kojzar dr Wojciech Wilk, prezes Fundacji PCPM i ekspert ONZ ds. zarządzania kryzysowego wskazał na dwa typy migracji klimatycznych.

– Pierwszy ma miejsce, gdy osoby poszkodowane wskutek klęsk żywiołowych są zmuszone do ucieczki z domów, ale prawie we wszystkich przypadkach udaje im się powrócić do swoich rodzinnych stron, zazwyczaj w przeciągu kilku tygodni. Zmiany klimatyczne oraz związane z nimi i działaniami człowieka zmiany w środowisku naturalnym to proces trwający dziesięciolecia. Nie powoduje on nagłych fal migracyjnych, lecz zmusza młodsze pokolenia do szukania nadziei na lepsze jutro poza swoim miejscem zamieszkania – podkreślał. – Natomiast jeżeli procesy takie dotykają dużego obszaru, zamieszkałego przez setki milionów mieszkańców, to nawet spontaniczna migracja za chlebem przeradza się w duże ruchy ludności. – Mamy z tym do czynienia w pasie Sahelu, czyli państw na południe od Sahary, od Senegalu przez Nigerię. To jest 200 mln mieszkańców. I dalej – po Sudan i Etiopię, 110 mln mieszkańców – pointował.

Klimat to nie tylko źródło migracji, ale także konfliktów, które trwają do dziś.

– W latach 2006-2010 wschodnią Syrię nawiedziła potężna susza, która spowodowała praktycznie całkowite wyschnięcie rzeki Eufrat. W jej wyniku 1,5 mln rolników i hodowców bydła straciło cały majątek. Ludzie musieli migrować do miast zachodniej Syrii – w okolice Damaszku i Homs czy do rolniczego regionu wokół miasta Dera na południu Syrii – szukając jakiejkolwiek pracy. Rodziny uciekające przed suszą zasiliły zasiliły biedne peryferie głównych miast Syrii, w tym Damaszku. To tam właśnie w 2011 wybuchła rewolucja przeciwko rządom Baszara Al-Assada. A rewolucja przerodziła się w wojnę domową, która spowodowała śmierć przynajmniej pół miliona osób i zmusiła do ucieczki ponad 13 mln ludzi – w tym 1-2 mln dotarło do Europy. Pozostali przebywają w Turcji, Jordanii czy w Libanie – tłumaczył dr Wojciech Wilk.

Cała rozmowa dr Wojciecha Wilka dla Wirtualnej Polski.

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej od początku syryjskiego kryzysu wspiera uchodźców w Libanie. Dzięki projektom humanitarnym i rozwojowym jest w stanie wpłynąć na realną poprawę sytuacji całych rodzin, także najmłodszych Syryjczyków. Włącz się w akcję na pcpm.org.pl/pomoc

Chcę pomagać