W tym zawodzie bezpieczeństwo to przede wszystkim dbałość o szczegóły

Janusz Majtyka, strażak i instruktor PCPM, który od lat pracuje w Etiopii z lokalną, wciąż rozwijającą się strażą pożarną, opowiadał o tym, co najważniejsze, żeby skutecznie pracować w sytuacjach zagrażających.

W trakcie szkoleń w Arba Minch obserwowaliśmy, jak podzieleni na grupy strażacy i strażaczki – dokładnie 16 z nich – przechodzą przez różne scenariusze i potencjalne sytuacje: od gaszenia płonącego, wybuchającego oleju, przez pracę na wysokości z użyciem drabiny, po gaszenie budynków i płonących obiektów. To holistyczne wręcz podejście polskiej kadry unaocznia, że takiego doświadczenia nie da się zdobyć wyłącznie przez teorię, a nieraz nowi strażacy w powstających dopiero oddziałach straży pożarnej nie mają wielu okazji do przećwiczenia tych scenariuszy w warunkach kontrolowanych – bo pożary są tu tak częste, że pierwsze pożary gaszą nie w wersji demo, tylko w prawdziwym niebezpieczeństwie. Co instruktorzy uważają za szczególnie istotne do przekazania, do wtłoczenia podczas tych szkoleń tak, żeby zostało z ratownikami już na zawsze? 

Obserwując dzisiejsze szkolenia, mam wrażenie, że duży nacisk kładziecie na precyzję i strażacy powtarzają wielokrotnie nieraz coś z pozoru prostego, bo jeden detal — to, gdzie lądują palce na drabinie, to jak stawia się w konkretnej sytuacji stopę, czy to, pod jakim kątem gasi pożar gaśnicą — może być kluczowy? 

To jest też coś tak prostego jak poruszanie się w stroju strażackim – który tak samo jak pomaga, tak samo często potrafi przeszkadzać, bo utrudnia mobilność, jest ciężki, może ograniczać ruchy, no i przy temperaturach, w jakich etiopczycy pracują, często jest też wyzwaniem wytrzymać w tym stroju. Dlatego szkolimy w pełnym wyposażeniu, nawet jeśli pot ściekał mi po skroniach, żeby przyzwyczajać się od początku do tych ekstremalnych warunków. Praca strażacka to nic innego jak praca w ekstremalnych warunkach. Oni muszą być tego świadomi i gotowi. Często na początku są bardzo zdziwieni, że tak restrykcyjnie do tego podchodzimy, ale później szybko przyznają, że widzą, że to jest inny level. Teraz jest to moja 8 tura w Afryce i nie miałem jeszcze żadnego wypadku. Robię wyjątek, bo nie lubię mówić tego jeszcze, gdy szkolenia trwają — żeby nie zapeszyć — ale utrzymujemy ten wysoki poziom, żeby nasz sposób funkcjonowania, ćwiczeń i praktyki zbliżał ich do momentu, w którym sami będą w stanie określać poziom ryzyka właściwie i nie będą podejmować się działań, które mogą skończyć się wypadkiem.

Czyli te procedury dotyczą też – albo przede wszystkim – dbania o bezpieczeństwo własne? 

Strażacy muszą po akcji dojść do siebie, a potem wykonywać swoją pracę 30 lat, z każdym rokiem coraz lepiej. Bezpieczeństwo jest w tym najważniejsze. Strażak nie jest jednorazówką – jedna udana akcja nie czyni z nas nieśmiertelnych ani zawodowców. To stała praca nad swoją praktyką, stałe rozwijanie doświadczenia. Tego ich tutaj uczymy. Wyeliminowanie jednego strażaka z tego miasta to jest utrata , nie wiem, 10% strażaków w tym mieście? Zgaduję. Puenta jest taka, że brakuje ludzi, więc ci, którzy faktycznie tu są – na nich ciąży ogromna odpowiedzialność.

Macie ograniczoną ilość czasu, a bardzo wiele wiedzy i umiejętności do przekazania — jak zdecydować, co jest priorytetem? I co nim jest dla Was tutaj?

Jeśli na naszym treningu zaczną pracować od początku na wysokim poziomie dbałości o bezpieczeństwo, zabiorą to dalej ze sobą, będą uczyć innych tego samego poziomu – czegoś, czego jest duża szansa, że nikt ich wcześniej nie nauczył. To są kwestie, choćby dbania zawsze o odpowiedni ubiór zabezpieczający. Precyzję w technikach gaszenia – nie na czuja i po omacku, tylko w konkretny wyuczony i powtórzony dziesiątki razy sposób, który jest skuteczny i chroni ich przed uszkodzeniem w trakcie akcji.

To trochę jak z tą zasadą słyszaną w samolotach – najpierw maskę tlenową załóż sobie, a później dziecku. Albo jak z zasadą przy pomocy medyków – żeby zawsze najpierw zadbać o bezpieczeństwo własne. Czy w praktyce też tak to wygląda? To chyba niemożliwe wykonywać tak ryzykowny zawód, mając zawsze poczucie, że jest się bezpiecznym?

To jest jedna z ważniejszych rzeczy, których ich uczymy – żeby pracowali dotąd, dokąd jest bezpiecznie. A jeśli przekraczają granice bezpieczeństwa, to świadomie. Oczywiście uczymy ich podstaw – np. ewakuacji poszkodowanych z pomieszczeń zadymionych, tyle że bez użycia aparatów powietrznych, ale muszą wiedzieć, że to jest zawsze ryzyko i nie ma tu jednej pełnej procedury, tylko jest ocena sytuacji, decyzja i wybór metody, np. na wyciągnięcie osoby z pomieszczenia. To co jest też bardzo ważne, to szkolenia z pomocy medycznej – bo zakładamy, że osobę uda się z pomieszczeń ewakuować – i co dalej? To nie pogotowie jest pierwsze na miejscu, tylko strażak. I jeśli nie wie, co zrobić dalej, to jego pomoc może być niewystarczająca, żeby kogoś uratować. To ma też zastosowanie do pomocy kolegom i koleżankom, którzy doznają obrażeń w trakcie akcji – warto wiedzieć, jak zachować się w tym przypadku i jak skutecznie udzielać pierwszej pomocy, którą adaptujemy właśnie w trakcie naszych szkoleń do autoasekuracji strażaków w czasie działań.

Zespoły mają częste okazje, aby sprawdzać swoje umiejętności w realnych warunkach – jeszcze niespełna tydzień temu uczestniczyły w akcji gaśniczej niewielkiego budynku.

Strażacy z Arba Minch zauważyli dym wychodzący z jednostki i, nawet bez oficjalnego wezwania, samodzielnie ruszyli do pożaru. Na miejscu odkryli, że pali się drewniany dom oraz duża sterta drewna, a sąsiedni budynek murowany był bezpośrednio zagrożony. Podjęli właściwe decyzje: poprowadzili jeden wąż z prądem wody na płonące pomieszczenie, a dodatkowo wykorzystali działko zamontowane na wozie strażackim. Dzięki temu skutecznie ugasili pożar.

Szczególnie istotne jest to, że udało im się również ochronić zapasy drewna, które mają tu ogromne znaczenie – ich utrata oznaczałaby poważną stratę materialną. Ta akcja symbolicznie pokazuje, że sprawczość strażaków z każdym miesiącem rośnie: coraz śmielej podejmują samodzielne decyzje i wiedzą, jak profesjonalnie reagować w trudnych sytuacjach.

Projekt szkoleń w Etiopii jest realizowany dzięki finansowaniu z programu Polska pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.