Liban w obliczu kryzysu humanitarnego oczami pracowników PCPM
Co naprawdę dzieje się teraz w Libanie? Spotkaliśmy się z naszym koordynatorem ds. gotowości i reagowania kryzysowego na Bliskim Wschodzie, Eliem Keldany, aby z pierwszej ręki usłyszeć, z czym mierzą się lokalne społeczności w obliczu pogłębiającego się kryzysu humanitarnego. W czasie gdy rozmowy o zawieszeniu broni trafiają na nagłówki gazet, pojawia się kluczowe pytanie: czy cywile rzeczywiście odczuwają jakąkolwiek ulgę? Od pilnych potrzeb po rzeczywistość stojącą za medialnymi doniesieniami – rozmawiamy o tym, jak wygląda nasza reakcja i co jeszcze należy zrobić.

Po ostatnich wydarzeniach w Libanie zainteresowanie mediów wyraźnie osłabło. Czy sytuacja się poprawiła? Co wiemy na teraz?
Choć intensywność nalotów na Bejrut oraz jego południowe przedmieścia (Dahija) wyraźnie spadła od 9 kwietnia, działania militarne gwałtownie przeniosły się na południe Libanu. Region ten doświadcza obecnie polityki „spalonej ziemi”, charakteryzującej się atakami powodującymi liczne ofiary oraz systematyczną kampanią mającą na celu zmianę geografii strefy przygranicznej.
Południowy Liban był świadkiem serii niszczycielskich operacji izraelskich. Pojazd Libańskiego Czerwonego Krzyża został zaatakowany w miejscowości Beit Jbeil – w wyniku tego ataku zginął jeden ratownik medyczny, a drugi odniósł obrażenia. Zdarzenie to stanowi poważną eskalację działań wymierzonych w służby ratunkowe. Ponadto odnotowano liczne ataki na infrastrukturę na południu kraju, w szczególności wymierzone w drogi i mosty.
Jakie są obecnie potrzeby humanitarne?
Według UNHCR potrzeby humanitarne w Libanie rosną w alarmującym tempie, a niemal jedna piąta ludności została zmuszona do opuszczenia swoich domów. Skala kryzysu osiągnęła punkt krytyczny.
Najbardziej potrzebne są dziś żywność, środki higieniczne, podstawowe artykuły do przetrwania oraz wsparcie finansowe, które pozwoli ludziom opłacić czynsz czy znaleźć schronienie, gdy ich domy zostały zniszczone lub nie jest bezpiecznie w nich zostać.
Wraz z przedłużającą się wojną konflikt polityczno-militarny coraz wyraźniej przeradza się w pełnoskalową katastrofę humanitarną – taką, w której szybka reakcja społeczności międzynarodowej staje się kwestią życia i śmierci.
Co jako organizacja pomocowa jesteśmy w stanie zapewnić?
Zapewniamy osobom wewnętrznie przesiedlonym w regionie Akkar, na północy Libanu, ciepłe posiłki i dostęp do wody pitnej. Ten obszar jest obecnie uznawany za bezpieczny, dlatego wiele rodzin znajduje tu schronienie. Mimo naszych działań potrzeby humanitarne w Libanie pozostają bardzo duże i wymagają dalszego wsparcia, aby odpowiedzieć na pogłębiający się kryzys.

Jak długo działa w Libanie i jak wygląda nasza pomoc?
Od 2012 roku Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) przeszło w Libanie transformację, z organizacji realizującej doraźną pomoc stało się jednym z filarów lokalnego systemu humanitarnego i rozwojowego. To, co zaczęło się jako odpowiedź na kryzys uchodźczy związany z wojną w Syrii, rozwinęło się w wielosektorową działalność łączącą pomoc natychmiastową z projektami na rzecz długofalowej stabilizacji – zarówno dla uchodźców, osób wewnętrznie przesiedlonych, jak i społeczności przyjmujących.
W sytuacjach najtrudniejszych dla Libanu, byliśmy w stanie wielokrotnie szybko zareagować na potrzeby w nabardziej wymagających momentach.
Szczególnie wyraźnie rola PCPM zaznaczyła się w okresie nasilonych napięć i kryzysów ostatnich lat. Po upadku reżimu syryjskiego oraz fali przemocy na wybrzeżu Syrii po 8 grudnia 2024 r., pozostaliśmy zaangażowani w pomoc humanitarną, wspierając nowo przybyłych uchodźców z Syrii. W regionach Akkar i Hermel odpowiadaliśmy na najbardziej pilne potrzeby, zapewniając gorące posiłki i paczki żywnościowe osobom, które znalazły się w najtrudniejszej sytuacji.
Dziś jesteśmy jednym z kluczowych aktorów humanitarnych w naszym obszarze działania, gdzie od lat prowadzimy szerokie działania w Libanie od wsparcia ochrony zdrowia i mobilnych klinik, po programy bezpieczeństwa żywnościowego oraz wsparcie gmin i ratowników.

Jak wygląda wsparcie dla osób przesiedlonych z południa Libanu?
Podobnie jak podczas wojny w 2024 roku, osoby zmuszone do opuszczenie swoich domów nie były przygotowane na tak gwałtowną eskalację sytuacji. Nagle budziły się przy dźwiękach wybuchów i wezwaniach do ewakuacji, zmuszone do ucieczki bez możliwości zabrania ze sobą podstawowych rzeczy – np. dokumentów tożsamości. W rezultacie potrzebują kompleksowego wsparcia, od zapewnienia schronienia, po podstawowe wyposażenie takie jak materace, koce, oświetlenie oraz środki higieny, a także żywność i bezpieczną wodę pitną.

Co wyróżnia PCPM na tle innych organizacji?
Angażujemy lokalnych partnerów i społeczności w planowanie i realizację działań, tak aby jak najlepiej odpowiadać na rzeczywiste potrzeby mieszkańców. Wymaga to stałej współpracy z ministerstwami oraz władzami lokalnymi, takimi jak gminy i ich związki. Dzięki temu możliwe jest szybsze reagowanie i lepsze rozumienie najpilniejszych potrzeb.
Przykładem może być wojna w 2024 roku, kiedy dzięki bliskiej współpracy z gminami i władzami regionu byliśmy jedną z pierwszych organizacji, które odpowiedziały na kryzys przesiedleń, wykorzystując dobrze rozwinięte mechanizmy koordynacji z lokalną społecznością.
Co ważne, choć PCPM jest organizacją międzynarodową, zespół w Libanie tworzą wyłącznie osoby lokalne. Dzięki temu bardzo dobrze rozumieją kontekst i realia codziennego życia w terenie. Zespół na bieżąco śledzi sytuację i ma bezpośredni kontakt z potrzebami społeczności, co pozwala szybko reagować i dobierać działania. W efekcie dostarczona pomoc jest trafna i skuteczna.
Jak wpływa przedłużający się konflikt i niepewność rozejmu na ludność cywilną?
Pomimo niedawnego ogłoszenia 10-dniowego zawieszenia broni, sytuacja osób przesiedlonych pozostaje niepewna i pełna oczekiwania. Walki na południu wciąż trwają, a im dłużej utrzymuje się konflikt, tym większe jest cierpienie ludzi – szczególnie to psychiczne, wynikające z ciągłego lęku o dom, źródła utrzymania i bezpieczeństwo bliskich. Dodatkowym wyzwaniem jest to, że zbiorowe ośrodki zakwaterowania nie są przystosowane do długotrwałego pobytu, co jeszcze bardziej utrudnia działania humanitarne i zwiększa wyzwania operacyjne.
Problemem pozostaje także finansowanie działań kryzysowych. Brakuje środków krajowych, by odpowiedzieć na rosnące potrzeby, dlatego pomoc w dużej mierze opiera się na wsparciu międzynarodowym i darczyńcach. W warunkach ograniczonych funduszy dodatkowo utrudnia to sprawną i skuteczną reakcję.
Do tego dochodzi ryzyko narastania napięć wewnętrznych, jeśli kryzys będzie się przedłużał, zarówno w samych ośrodkach, jak i w relacjach ze społecznościami przyjmującymi, zwłaszcza w kontekście widocznego wzrostu napięć w kraju.