„Pokazujemy, że ktoś o nich pamięta”. Polska Pomoc w Ukrainie

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej ze środków programu Polska Pomoc wyremontowało 15 placówek medycznych w Ukrainie. Jednak ten projekt ma znacznie większe znaczenie niż sama odbudowa. Pokazujemy, że nawet jeśli mieszkasz kilkanaście kilometrów od frontu, to nie jesteś sam”, mówi koordynator projektu Michał Kulpiński.

Kiedy postanowiliście wesprzeć sektor ochrony zdrowia w Ukrainie?

Michał Kulpiński: W 2024 roku w ramach projektu Polskiej Pomocy. To był naturalny krok. Po 2022 roku zajmowaliśmy się głównie odbudową i remontami znisczonych domów w wyniku ostrzału, więc uznaliśmy, że to doświadczenie można wykorzystać w służbie zdrowia.

Nie chodziło tylko o placówki zniszczone przez wojnę. W wielu przypadkach to były miejsca, które po prostu od lat wymagały remontu, żeby mogły świadczyć usługi na właściwym poziomie.

Czyli weszliście i zaczęliście remonty?

Remonty były tylko częścią całości. Od początku chcieliśmy działać kompleksowo.

Modernizowaliśmy budynki, ale jednocześnie dostosowywaliśmy je do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, zgodnie z ukraińskimi przepisami. Do tego dochodziło wyposażenie: sprzęt medyczny, meble.

I jeszcze jeden element: ludzie. Organizowaliśmy szkolenia dla personelu, żeby za zmianą infrastruktury szła też jakość usług.

Budynek ambulatorium przed remontem
po remoncie
Jak duża była to skala?

Dotarliśmy do 15 placówek. Głównie były to małe przychodnie na terenach wiejskich tzw. punkty felczersko-akuszerskie.

Ale pracowaliśmy też w trzech szpitalach: w obwodzie połtawskim, charkowskim, częściowo na terenach deokupowanych oraz w chersońskim. I to był zupełnie inny świat.

Inny, czyli?

Chersoń jest praktycznie na linii frontu. Po drugiej stronie rzeki są rosyjskie wojska, miasto jest regularnie ostrzeliwane.

Dla kontrastu obwód połtawski. Tam jest względnie spokojnie. Naloty się zdarzają, ale rzadko i zwykle nie w pobliżu placówek, które remontowaliśmy.

Ile osób realnie skorzystało z tych działań?

Trudno o dokładne liczby, bo sytuacja demograficzna w Ukrainie jest bardzo dynamiczna. Ale szacujemy, że poprawa jakości usług mogła objąć nawet 150 tysięcy osób.

W kraju, który się wyludnia, inwestowanie w małe wiejskie ambulatoria ma sens?

Ma i to duży.

Bo tam wciąż są ludzie. Najczęściej osoby starsze, z problemami zdrowotnymi. Do tego dochodzi wykluczenie komunikacyjne. Dostęp do lekarza jest utrudniony, a karetka jedzie znacznie dłużej.

Problemy demograficzne nie zmniejszają potrzeb, one je tylko komplikują.

Remonty linik w Ukrainie
Prace remontowe
Wróćmy do Chersonia. Praca tam to chyba zupełnie inne wyzwanie?

Tak, choć działaliśmy tam już wcześniej praktycznie od momentu wyzwolenia miasta. Dostarczaliśmy m.in. pakiety higieniczne.

Natomiast w samym projekcie największym problemem okazał się być coś innego: brak ludzi.

Nie byliśmy w stanie przekonać kierownictwa personelu do wyjazdu na szkolenia. Oni po prostu nie mogą zostawić swoich pacjentów. Są przeciążeni, codziennie mają do czynienia z bardzo ciężkimi przypadkami.

Co najbardziej zostaje w głowie po takich projektach?

Skala zmian i to, jak różnie wygląda w zależności od miejsca.

W małej przychodni stosunkowo niewielki budżet potrafi całkowicie odmienić warunki. W dużym szpitalu za te same pieniądze remontujesz fragment oddziału albo jedno laboratorium.

Efekt jest, ale rozłożony inaczej.

A reakcje na miejscu?

Najbardziej zapada w pamięć wdzięczność, szczególnie w obwodzie chersońskim.

To region, do którego mało kto chce jechać. Blisko frontu, częściowo okupowany, niedoinwestowany. Środków jest mało, inicjatyw jeszcze mniej.

Dlatego takie projekty mają większe znaczenie niż tylko infrastruktura.

Większe, czyli jakie?

One pokazują ludziom, że ktoś o nich pamięta.

Że nawet jeśli mieszkają kilkanaście kilometrów od rosyjskich pozycji, to nie są zostawieni sami sobie. Że to nie jest zapomniany fragment kraju.

To było widać. W reakcjach personelu, mieszkańców, ale też władz lokalnych i regionalnych, które przyjeżdżały osobiście zobaczyć efekty.

To podnosi morale. A w takich miejscach to ma ogromne znaczenie.