„Polska szkoła” ratownictwa
Tanzania, Etiopia, Kenia, wcześniej Sudan Południowy, a teraz także Nigeria to kraje o ogromnym potencjale demograficznym i gospodarczym. Łącznie zamieszkuje je ponad 515 milionów ludzi. Nairobi jest wschodnioafrykańskim centrum biznesu i technologii, Lagos jednym z największych i najdynamiczniej rozwijających się miast świata, tak jak Addis Abeba, która jest siedzibą Unii Afrykańskiej, a Dar es Salaam jednym z najszybciej rosnących portów kontynentu. To państwa z własnymi służbami, instytucjami i ambicjami, ale też z wyzwaniami, które wynikają wprost z tempa ich rozwoju.
Gwałtowna urbanizacja miast w Afryce subsaharyjskiej, które rosną o 4-5 proc. rocznie, wyprzedza możliwości rozbudowy infrastruktury bezpieczeństwa. Miliony ludzi przeprowadzają się do miast szybciej, niż powstają drogi, sieci elektryczne i systemy ratownicze. W dzielnicach nieformalnych, gdzie mieszka często ponad połowa populacji wielkich miast, budynki wznoszone są bez nadzoru inżynierskiego, otwarte paleniska i prowizoryczne przyłącza elektryczne są normą, a czujniki dymu praktycznie nie istnieją. Na drogach szybko przybywa pojazdów w tempie, za którym nie nadążają ani infrastruktura, ani egzekwowanie przepisów.
Konsekwencje są widoczne w danych. Etiopia notuje 28 zgonów na 100 000 mieszkańców rocznie w wypadkach drogowych, w Polsce wskaźnik ten wynosi ok. 5,7. Nigeria traci w wypadkach komunikacyjnych ponad 40 000 osób rocznie. Tanzania i Kenia mierzą się z poważnym problemem wypadków drogowych i pożarów, szczególnie w obszarach miejskich. W całej Afryce subsaharyjskiej śmiertelność z powodu pożarów wynosi 6,1 na 100 000 mieszkańców rocznie, niemal siedmiokrotnie więcej niż w Europie Zachodniej.

Wyzwanie nie leży jednak wyłącznie w skali zagrożeń, lecz w możliwościach reagowania na nie. Lokalne jednostki straży pożarnej i ratownictwa medycznego funkcjonują w warunkach chronicznego niedoboru zasobów – brakuje pojazdów, sprzętu i środków ochrony osobistej. Równie poważny jest brak standaryzowanych szkoleń: ratownicy zdobywają wiedzę głównie w praktyce, bez dostępu do ustrukturyzowanych programów kształcenia. W efekcie czas dojazdu na miejsce zdarzenia bywa wielokrotnie dłuższy niż w krajach z rozwiniętymi systemami ratowniczymi, a jakość działań na miejscu jest mocno zróżnicowana.
To właśnie ta luka między tempem rozwoju i skalą zagrożeń a możliwościami lokalnych służb jest punktem wyjścia dla działań Fundacji PCPM. Nie przywozi ona gotowych rozwiązań z zewnątrz. Pracuje razem z lokalnymi strażakami i ratownikami medycznymi, przekazując wiedzę i umiejętności, które zostają na miejscu na długo po zakończeniu projektu.
Od kilku lat Fundacja PCPM zmienia ten obraz. Realizując programy szkoleniowe bezpośrednio w Tanzanii, Etiopii, Kenii i Nigerii. Organizacja przekazuje wiedzę i umiejętności ratownicze tysiącom strażaków i ratowników. Szkoli z zakresu ratownictwa drogowego, działań w gruzowiskach, gaszenia pożarów i pierwszej pomocy medycznej w warunkach ograniczonych zasobów.
“Polska szkoła” ratownictwa w Afryce Wschodniej
Kiedy ponad dekadę temu polscy instruktorzy po raz pierwszy przyjechali szkolić strażaków w Kenii, zastali system przypominający polskie pożarnictwo z lat 70. Rozproszone, słabo wyposażone jednostki, niski poziom zaufania społecznego, a nawet ataki na samych strażaków. Dziś dzięki konsekwentnej pracy Fundacji Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) obraz ten wygląda zupełnie inaczej. Jak podkreśla prezes Fundacji dr Wojtek Wilk, PCPM stał się „marką, która reprezentuje Polskę w Afryce Wschodniej”.
Kenia: od chaosu do systemu
Efekty ponad dziesięciu lat pracy w Kenii są wymierne. Liczba jednostek straży pożarnej wzrosła z kilkudziesięciu do ponad siedemdziesięciu, a liczba strażaków z kilkuset do ponad tysiąca sześciuset. Fundacja dostarczyła tysiące kilogramów sprzętu, ale jej największym osiągnięciem jest coś trwalszego niż wyposażenie: stworzenie systemu. Zawód strażaka został w Kenii oficjalnie uznany, powstała ścieżka certyfikacji, a szkolenia wpisano w krajowy program kształcenia zawodowego. W latach 2018-2020, przy wsparciu Polski, powstało w Kiambu Centrum Szkoleniowe FIRETRACK, które dziś pełni funkcję krajowego ośrodka szkolenia strażaków.
Zwieńczeniem tej współpracy jest pierwszy w Kenii i w tej części Afryki specjalistyczny zespół poszukiwawczo-ratowniczy USAR, przeznaczony do działań na gruzowiskach po katastrofach budowlanych. Jedyny taki od Algierii po RPA.
Etiopia: przekazywanie polskiego doświadczenia
Wiedza wypracowana w Kenii jest dziś przenoszona do Etiopii, kraju, który mierzy się z podobnymi wyzwaniami, ale na jeszcze większą skalę. W liczącej ponad 3,7 mln mieszkańców Addis Abebie działa zaledwie około 1200 strażaków (dla porównania, w o połowę mniejszej Warszawie jest ich około 1800), a system ratownictwa medycznego praktycznie nie istnieje. Wyjątkowość tego przedsięwzięcia polega na tym, że wyszkoleni przez Polaków kenijscy strażacy sami stali się instruktorami i teraz, obok polskich trenerów, pomagają profesjonalizować służby w sąsiednim kraju. „Wyzwania, z którymi zmaga się Etiopia, są podobne do tych w Kenii, dlatego łatwiej nam o pewnych rzeczach mówić” – tłumaczy jeden z instruktorów.

Rezultaty są już widoczne. W 2024 roku PCPM przeszkolił 18 strażaków, kandydatów na instruktorów oraz 106 medyków i kierowców ambulansów; dziś 100 proc. kierowców karetek w strukturach straży pożarnej ma ukończone szkolenie z opieki przedszpitalnej. Po raz pierwszy w historii etiopskich działań fundacji lokalni trenerzy zaczęli współprowadzić szkolenia. Wartość zakupionego dla Etiopii sprzętu strażackiego i medycznego przekroczyła w 2024 roku 730 tys. zł, a Fundacja modernizuje też centrum szkoleniowe w Addis Abebie i buduje trenażer (symulator) korzystając ze swoich kenijskich doświadczeń. W 2025 roku pomoc wyszła poza stolicę do regionów Sidama i Etiopii Południowej, przy granicy z Kenią.
Nigeria: pierwsze szkolenia
Polscy instruktorzy strażacy znów udowodnili, że “polska szkoła ratownictwa” ma w świecie mocną markę – tym razem w Nigerii. W bazie firmy Seplat w okolicach Sapele, w stanie Delta, poprowadzili szkolenie z obsługi ciężkich wozów gaśniczych przeznaczonych do pracy w sektorze naftowo-gazowym. Przez salę wykładową i plac ćwiczeń przewinęło się około 80 osób z różnych oddziałów firmy, od teorii, przez kluczowy układ wodno-pianowy, aż po samodzielne uruchamianie pojazdów i obsługę paneli sterujących na koniec kursu. Największym wyzwaniem okazał się jednak nie sam sprzęt, lecz warunki: w bazie brakowało sieci hydrantowej, więc Polacy po prostu zmontowali doraźne podłączenie , napełnili zbiorniki i pokazali kursantom pełne działanie systemu w praktyce. O bezpieczeństwo całej misji.
Przy okazji szkolenia wyszła na jaw prawda znana każdemu strażakowi: nawet najlepszy wóz jest tyle wart, ile umiejętności jego załogi i regularne używanie. Stąd też najważniejszy wniosek z wyprawy, prosty i uniwersalny: szkolenie załóg i wdrożenie sprzętu do służby powinno następować możliwie jak najszybciej po dostawie bo sprzęt, który stoi bezczynnie, traci sprawność szybciej niż ten, który pracuje. To właśnie takie wyjazdy: praktyczne, konkretne i oparte na doświadczeniu budują reputację polskich ratowników daleko poza granicami kraju.
Tanzania: Centrum szkoleniowe wybudowane od zera
W Tanzanii nie ma zawodu „ratownika medycznego”. Pierwsi absolwenci kierunku związanego z medycyną ratunkową ukończyli naukę zaledwie 10 lat temu. Projekty PCPM umożliwiają zdobycie nowych kompetencji przez ratowników, co znacząco poprawia jakość i dostępność pierwszej oraz specjalistycznej pomocy medycznej w kraju. Szkoleni są nie tylko ratownicy, ale również instruktorzy, którzy będą samodzielnie przygotowywać do zawodu kolejnych medyków.

Fundacja PCPM wybudowała i wyposażyła Tanzańsko – Polskie Centrum Szkoleniowe Medycyny Ratunkowej w Dar es Salaam, największym mieście kraju z populacją przekraczającą 6 milionów. Oprócz szkoleń PCPM wyposażył tanzańskie szpitale i kliniki w sprzęt medyczny. W ramach projektu, do siedmiu placówek medycznych w tym afrykańskim kraju trafiły m.in. fantomy, kamizelki do nauki postępowania z zadławieniem czy trenażery do ćwiczenia wkłuć doszpikowych i do tamowania krwotoków. Tanzańskie szpitale zostały przez Polaków wyposażone też w sprzęt diagnostyczny – zestawy USG, aparaty EKG, kardiomonitory, sprzęt do infuzji dożylnych, aparaturę do terapii tlenowej, a także sprzęt do resuscytacji krążeniowo-oddechowej i intubacji.
Jednak tak jak w przypadku strażaków, tak i tu PCPM nie poprzestał tylko na donacjach odpowiedniego ekwipunku. Instruktorzy z powodzeniem przeszkolili 2400 lekarzy i pielęgniarek w zakresie medycyny ratunkowej, zgodnie z rygorystycznymi standardami American Heart Association. Ten kompleksowy program przygotował dziesiątki tanzańskich instruktorów. Ponadto 150 funkcjonariuszy służb ratunkowych, w tym strażaków, skautów, kierowców przeszło szkolenia z zakresu pierwszej pomocy i zostało wyposażonych w nowoczesne zestawy medyczne, zwiększające ich możliwości natychmiastowego reagowania.


Nie da się przeliczyć jak te działania przekładają się na konkretną liczbę uratowanych istnień. Jednak każdy rozwijający się kraj potrzebuje sprawnych służb ratunkowych, a na pierwszej linii w przypadku czy to wypadku czy pożaru są właśnie, strażacy jak i ratownicy medyczni. Dlatego tak ważne, żeby ich licba była jak największa, ale co jeszcze ważniejsze, żeby posiadali odpowiednie kompetencję jak i narzędzia do ratowania ludzkich istnień. PCPM ma ten przywilej że konsekwentnie pomaga w tych krajach od kilku lat i może porównać sytuację początku ze stanem obecnym. Poprawa jest widoczna gołym okiem, a liczne słowa podziękowania które spływają do wcześniej szkolonych przez PCPM lekarzy, medyków strażaków są tego najważniejszym dowodem.