System odporności to systematyczna praca
PCPM od dekady rozwija krok po kroku libańską obronę cywilną. Drobne zmiany po wielu latach skumulowane znacząco wzmocniły zdolności libańskiej służby. Liczne szkolenia, doposażenie jednostek w sprzęt osobisty i ciężki, budowa nowoczesnych siedzib czy montaż paneli solarnych przyczyniły się do wzmocnienia odporności w Libanie. Dla kraju, który mierzy się z pętrzącymi się kryzysami, sprawna obrona cywilna często jest jedynym ratunkiem
Liban od dekad balansuje na krawędzi, mierząc się z nakładającymi się kryzysami, które rzuciłyby na kolana niejeden stabilny system zachodni. Katastrofalna zapaść gospodarcza, która pozbawiła lokalną walutę 98 proc. jej wartości, masowy napływ uchodźców, pandemia oraz tragiczna eksplozja w porcie w Bejrucie stworzyły krajobraz permanentnej niestabilności.
Jak w kraju, w którym podstawowe usługi publiczne niemal przestały istnieć, budować odporność, która przetrwa eskalacje zbrojne w 2024 r. i najnowsze napięcia w regionie? Kluczem jest Humanitarian–Development–Peace Nexus. To paradygmat, który odrzuca prosty podział na ratowanie życia i długofalowy rozwój, łącząc je w jedną, spójną strategię wzmacniania państwa i społeczeństwa od środka.

Straż pożarna zasilana słońcem – wymuszona innowacja
W Libanie brak prądu nie jest niedogodnością – to egzystencjalne zagrożenie. Gdy sieć publiczna zawodzi, stacje Libańskiej Obrony Cywilnej tracą zdolność odbierania zgłoszeń alarmowych, co w gęsto zaludnionych dzielnicach oznacza wyrok. Dlatego dla PCPM montaż systemów solarnych w stacjach takich jak Bourj Hammoud, Bourj el Barajneh, Bachoura (aglomeracja Bejrutu) czy Jdeideh nigdy nie był projektem czysto ekologicznym. To priorytet operacyjny, który gwarantuje, że ratownicy mogą działać również w nocy.
Analiza strategiczna tego rozwiązania wykracza poza samą energetykę. W stacji w Bourj Hammoud panele słoneczne generują rocznie 19 000 kWh czystej energii, co nie tylko redukuje emisję CO2 o 15 ton, ale przede wszystkim pozwala zaoszczędzić 5,7 tony oleju napędowego rocznie. Ta niezależność to fundament komponentu „Peace” w modelu Nexus – buduje zaufanie obywateli do lokalnych instytucji, które jako jedne z niewielu pozostają sprawne w mroku kryzysu.

Sam sprzęt nie gwarantuje jeszcze zdolności do skutecznego reagowania; musi być częścią szerszego systemu – potrzebni są przeszkoleni ludzie, odpowiednia infrastruktura i możliwość utrzymania gotowości operacyjnej również w warunkach długotrwałego kryzysu.
– Dzięki działaniom rozwojowym kilka milionów osób uzyskało lepszy dostęp do kluczowych usług. Przykładem może być remiza Libańskiej Obrony Cywilnej w Borj El Barajneh na południowych przedmieściach Bejrutu, której obszar działania obejmuje potrzeby około miliona osób, czy też rehabilitacja drogi w Kobayat, stanowiącej ważne regionalne połączenie w kierunku Doliny Bekaa – mówi Rana Gabi, dyrektorka projektów PCPM na Bliskim Wschodzie.
– Sam Kobayat jest dobrym przykładem podejścia łączącego rozwój i budowanie odporności społeczności. PCPM zrealizował tam projekty o łącznej wartości ok. 3 mln USD, obejmujące m.in. budowę mostu, rozwój około 8 000 metrów sieci kanalizacyjnej, budowę zbiorników w oczyszczalni ścieków, rehabilitację oczyszczalni, wsparcie infrastruktury Libańskiej Obrony Cywilnej, w tym remizy, zapewnienie dostępu do pitnej wody i wiele innych działań – dodaje Gabi.
Warto zaznaczyć, że w Libanie Obrona Cywilna jest służbą bardziej przypominającą straż pożarną w Polsce – tym bardziej, że w Polsce na tę służbę, wraz z nową ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej, nałożono nowe obowiązki związane z ochroną ludności.
Systemowa zmiana
Kiedy w lipcu 2012 roku pierwsi pracownicy Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej pojawili się w Libanie, kraj ten powoli zaczynał odczuwać skutki jednego z najbardziej skomplikowanych kryzysów humanitarnych współczesnego świata. Napływ setek tysięcy uchodźców z ogarniętej wojną Syrii znacząco uderzył w ubogą prowincję Akkar na północy kraju. To właśnie tam, w cieniu toczącej się zaledwie kilkanaście kilometrów dalej wojny, PCPM nawiązał szeroką współpracę z władzami lokalnymi, w tym z Libańską Obroną Cywilną. Polacy szybko zrozumieli, że w kraju o skrajnie osłabionej władzy centralnej to właśnie te lokalne, zdecentralizowane służby ratownicze stanowią fundament bezpieczeństwa tysięcy ludzi.
Też w tym roku nawiązała się długa współpraca pomiędzy PCPM a programem Polska Pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Współpraca trwa do teraz a Fundacja dzięki tym środkom przez ponad dekadę znacząco pomogła libańskiej obronie cywilnej w całym kraju.

Jesienią 2013 roku w górzystej miejscowości Kobayat w prowincji Akkar polscy instruktorzy przeprowadzili pierwsze specjalistyczne szkolenia z zakresu gaszenia pożarów i ratownictwa drogowego dla lokalnych wolontariuszy Obrony Cywilnej. Z czasem ta doraźna wymiana wiedzy przekształciła się w systemowy program budowania odporności. Jednym z poważnych problemów były pożary w prowizorycznych schronieniach w obozach dla syryjskich uchodźców. PCPM wraz z Obroną Cywilną zainstalował podstawowe stacje ze sprzętem gaśniczym, które pozwalały w zarodku walczyć z ogniem. Libańska Obrona Cywilna jest rozproszona, przez co w przypadku pożaru w obozie dla uchodźców często przyjeżdżała za późno. Dodatkowo, poprzez specyfikę „budowli” składających się z drewna i licznych plandek, obiekty te były bardzo łatwopalne.
W latach 2016–2019 Fundacja objęła swoimi pracami łącznie ponad 250 nieformalnych obozowisk w Akkar, okolicach Trypolisu oraz w Arsal, docierając do około 38 000 osób. Zamontowano 350 zestawów gaśniczych oraz przekazano same gaśnice wraz z zapewnieniem ich utrzymania. Dodatkowo 1 700 osób zostało przeszkolonych z zakresu ograniczania ryzyka pożarowego w 250 obozowiskach.
Kolejne lata przyniosły gwałtowny rozwój współpracy, łączący edukację z potężnym wsparciem sprzętowym i infrastrukturalnym. W 2017 roku do Kobayatu trafił pierwszy specjalistyczny pojazd szybkiej interwencji – górska Toyota Hilux wyposażona w pompy i zbiorniki na wodę, zdolna dotrzeć do najtrudniejszych leśnych ostępów. Aby strażacy mieli czym gasić ogień, wywiercono tam również dedykowaną studnię głębinową. W 2018 roku PCPM dostarczył kolejną terenówkę dla stacji Abde i Bebnine, nowoczesne kontenery operacyjne dla strażaków w przygranicznym Arsalu oraz specjalistyczny sprzęt linowy do ratownictwa wysokościowego dla stacji w Zahle. Przez cały ten czas libańscy ratownicy byli szkoleni przez polskich ekspertów.

Doświadczenia z północnego Libanu PCPM przeniosło na resztę kraju. Wnioski były oczywiste: w kraju, gdzie władza centralna jest bardzo niewydolna, na barkach lokalnych służb spoczywa największa odpowiedzialność za pomoc cywilom.
Fundacja PCPM zaczęła od renowacji i umeblowania stacji Cola w Bejrucie. Sfinansowała też maski i kombinezony gaśnicze dla ratowników w Trypolisie i Kobayacie, a także dystrybucję setek gaśnic w Sahelu Akkar i szkołach w Arsalu.
Eksplozja

Rok 2020, poza ogromnym kryzysem gospodarczym w Libanie, został naznaczony potężną eksplozją w bejruckim porcie. Już dzień po katastrofalnym wybuchu w porcie w Bejrucie Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM wylądował w stolicy Libanu. Razem z polskimi strażakami, byli to pierwsi zagraniczni ratownicy jacy pomogli na miejsu wypadku. Poza bezpośrednią pomocą medyczną PCPM natychmiast wsparł beruckich strażaków, dostarczając kluczowe części do sprężarki napełniającej aparaty tlenowe SCBA, bez których wejście w toksyczny dym poeksplozyjny było niemożliwe. W tym samym czasie PCPM przekazał ciężki wóz strażacki do walki z ogniem w gęstej zabudowie miejskiej Bourj Hammoud, połączony z pełnym remontem tamtejszej remizy. W 2021 roku w ramach unijnego projektu MASAR strażacy z Akkaru otrzymali setki podręcznych narzędzi, takich jak tłumice i pompy plecakowe, czołówki, sekatory i inny sprzęt potrzebny w codziennej pracy z ogniem.

Brak prądu
W kolejnych latach okazało się, że libańska obrona cywilna musi mierzyć się z kolejnym problemem. Służba była chronicznie niedofinansowana, brakowało jej sprzętu, a większość ratowników – jako ochotnicy – nie miała z tego tytułu żadnego wyposażenia. Sytuację pogorszył dodatkowo kryzys gospodarczy lat 2021–2022: w całym kraju zaczęło brakować paliwa, z którego produkowana jest większość energii w Libanie. Nie było prądu, żeby naładować telefon, a nawet jak się udało, sieć przez braki zasilania działała wyjątkowo słabo.
Przed ratownikami stanęło widmo paraliżu – bez elektryczności nie działały systemy łączności ani pompy wodne. Dlatego Fundacja PCPM przekierowała dotychczasowe wysiłki w stronę samowystarczalności jednostek obrony cywilnej. PCPM zamontował zaawansowane systemy fotowoltaiczne na dachach kluczowych stacji: w Bourj Hammoud, Bachourze oraz w Jdeideh, gwarantując im energetyczną niezależność. Równolegle trwały intensywne szkolenia z technik gaszenia, a strażacy-ochotnicy ruszyli do domów mieszkańców z prewencyjnymi kontrolami instalacji.
W 2024 roku systemy solarne i klimatyzację zyskała stacja w Sed El Bauchrieh, a do centrali w Bejrucie trafił nowoczesny sprzęt do gaszenia pianą. Wtedy również, we współpracy z Libańskim Czerwonym Krzyżem, przeszkolono przedstawicieli 25 gmin z zakresu zarządzania kryzysowego i trudnych akcji poszukiwawczo-ratowniczych pod gruzami. Wszystko to działo się w cieniu wybuchu kolejnego niszczycielskiego konfliktu zbrojnego pomiędzy Hezbollahem a Izraelem.
Ukoronowaniem tej wieloletniej, systematycznej drogi stał się rok 2025, kiedy to w Kobayacie – tam, gdzie dwanaście lat wcześniej PCPM rozpoczął swoją pracę – Fundacja wybudowała od podstaw pierwszą w Libanie, wzorcową i w pełni niezależną energetycznie regionalną stację Obrony Cywilnej, spełniającą najwyższe standardy techniczne. Podobną instalację solarną i system podgrzewania wody zyskała stacja w bejruckiej dzielnicy Borj El Barajneh.
Libańskie doświadczenia

Fundacja PCPM przez ponad dekadę pomagała i wciąż pomaga Libanowi. Od wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku minęło 15 lat i od tego momentu nie tylko Liban, ale i cały świat diametralnie się zmienił. W 2022 roku Ukraina padła ofiarą pełnoskalowej napaści Rosji, przez co niszczycielska wojna znalazła się tuż za granicami Polski.
– Fundacja PCPM od razu, przy użyciu wszystkich swoich zasobów, ruszyła pomagać Ukraińcom, którzy uciekali z ogarniętego wojną kraju. Co ważne, mogliśmy to robić bardzo sprawnie, bo mieliśmy już bardzo duże doświadczenie w pracy z uchodźcami w Libanie – podkreśla Zofia Kwolek, członkini zarządu PCPM.
– To samo dotyczy szeroko pojętej odporności kraju. Liban ciągle jest targany różnymi kryzysami, od wojen, przez problemy gospodarcze, po kryzys uchodźczy. PCPM od lat rozwija zdolności libańskiej obrony cywilnej właśnie w zakresie radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Te zdolności i doświadczenia możemy teraz implementować w Polsce. Bo chyba nikt już nie ma wątpliwości w 2026 roku, że jako państwo i społeczeństwo musimy być gotowi na różne scenariusze, bo to buduje nasze bezpieczeństwo – podkreśla Kwolek.

Nie tylko „straż pożarna”
Jednym z najbardziej nieoczywistych aspektów dekady pracy PCPM w regionie Akkar i Dolinie Bekaa są doświadczenia pracy z uchodźcami, które można było przenieść na poziom państwowych programów w Polsce. Gdy Polska zmierzyła się z największym kryzysem uchodźczym w Europie od czasu II wojny światowej i stanęła przed wyzwaniem przyjęcia uchodźców z Ukrainy, PCPM nie musiało improwizować. Wykorzystano model Cash for Rent (dopłat do czynszów) oraz mechanizmy wsparcia opracowane na Bliskim Wschodzie.
Lekcje wyciągnięte z libańskich wiosek pozwoliły PCPM zaimplementować rozwiązania w realizowanym wspólnie z MSWiA programie Wspólnie do Niezależności, w którym pomagano w usamodzielnieniu się uchodźcom z Ukrainy. W edukacji PCPM zatrudnił ponad 2 000 nauczycieli z Ukrainy, którzy wsparli polskie szkoły.
Refleksja nad nowym modelem solidarności
Działalność PCPM w Libanie to dowód na to, że nowoczesna pomoc humanitarna musi dążyć do własnej „zbędności”. Prawdziwym sukcesem nie jest liczba wspartych placówek, ale moment, w którym lokalna oczyszczalnia działa dzięki słońcu, a strażak z Bourj Hammoud odbiera zgłoszenie, bo jego stacja jest niezależna od wadliwego systemu energetycznego.
Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej od ponad dekady buduje odporność nie tylko obrony cywilnej w Libanie, ale i całego społeczeństwa. Takie wsparcie staje się nie tylko permanentne, ale i daje stabilność, która jest najważniejsza. Doświadczenia wyciągnięte z Libanu są bardzo cenne i pozwalają lepiej planować ewentualną pomoc w Polsce. Bo to, jak teraz będziemy gotowi i odporni, zaprocentuje ze zdwojoną siłą, gdy Polska znajdzie się w sytuacji kryzysowej.
