Dla nich to wydawało się niemożliwe. Dzieci z niepełnosprawnością i ich mamy pojechały na wakacje

Wyjazdy wytchnieniowe to nie tylko modna nazwa na glamping dla zmęczonych życiem w mieście. Fundacja PCPM nadaje „retreatom” nowe znaczenie, organizując kolonie dla dzieci z umiarkowaną niepełnosprawnością intelektualną tak, aby towarzyszące im mamy i opiekunki jednocześnie mogły zaznać prawdziwego odpoczynku i choć na chwilę pomyśleć o sobie.

W ostatnich tygodniach wakacji zakończyły się turnusy obozów i wyjazdów dla dzieci z Ukrainy, które mogły zaprosić na wyjazd swojego polskiego kolegę lub koleżankę. W tym roku na kolonie wyjechało około 450 dzieci! Jednak czytając zgłoszenia na wyjazdy pracownicy i pracowniczki PCPM zauważyli, że wśród dzieci są też takie, wymagające dodatkowego wsparcia i bardziej indywidualnego podejścia.

Jednocześnie nie mogłyby zostać bez opieki swoich rodziców na tak długi okres, nawet przy wsparciu wykwalifikowanych opiekunek i opiekunów na wyjeździe. Dlatego właśnie fundacja PCPM zorganizowała wyjątkowy turnus do Jantaru, na który dzieciaki zamiast z kolegą, pojechały ze swoimi najbliższymi – mamami, które również mogły dzięki temu odpocząć.

Wakacje, o których nie było mowy

Dla wielu mam pomysł takiego wyjazdu był „spalony” na starcie – same przyznają, że zorganizowanie wyjazdu na nawet krótkie wakacje ze swoim dzieckiem jest logistycznie trudne lub wręcz niemożliwe dla samotnej mamy czy opiekunki żyjącej z zasiłku i dziecka z niepełnosprawnością. Do tego dochodzi obciążenie psychiczne: obawy, jak dziecko zostanie odebrane w podróży, jak poradzi sobie w długiej drodze i w nowym otoczeniu. Opowiadała nam o tym Ludmiła, jedna z mam na wyjeździe:

„Mam chłopaka z ciężkim stopniem niepełnosprawności, zależnego od pomocy drugiej osoby, i syna z autyzmem. U syna nie widać tej niepełnosprawności, ale potrzebujemy dużo wsparcia, zwłaszcza gdy pojawiają się trudne zachowania, które mogą być odbierane jako niegrzeczność. Tutaj otrzymujemy dokładnie takie wsparcie, jakiego potrzebujemy.” 

24 godziny na dobę, 365 dni w roku 

Rodzic dziecka z niepełnosprawnością bardzo często jest cały czas w gotowości. To praca bez przerwy. 

„Po pierwsze, to zmiana otoczenia, zmiana obrazka z codziennego domowego bytu. To bardzo ważne, bo z tymi dziećmi jesteśmy dwadzieścia cztery godziny na dobę, trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. Bardzo ciężko jest, kiedy ciągle robimy to samo”

– mówiła Tatiana, mama Michała. 

Nawet kiedy teoretycznie odpoczywają, głowa nadal pracuje, stres nie schodzi. Wytchnienie oznacza możliwość zdjęcia z siebie choć na moment tej odpowiedzialności – tutaj taki moment jest możliwy.

Jedna z mam powiedziała, że najbardziej cieszy ją możliwość zrobienia czegoś bez ciągłego myślenia, czy jej dziecko jest w tym momencie bezpieczne – czy nie ucieknie, nie zgubi się albo nie zrobi sobie przypadkiem krzywdy. Inna mówiła o tym, jak ważne jest spotkanie osób, które po prostu rozumieją i nie oceniają, z którymi może porozmawiać bez konieczności tłumaczenia swojej codzienności od początku.

– Zależało nam na tym, żeby dzieci ze szczególnymi potrzebami również mogły doświadczyć wakacyjnego wyjazdu, wspólnej zabawy i bycia w grupie. Jednocześnie chcieliśmy stworzyć warunki, w których ich mamy czy opiekunki nie muszą przez cały czas ich obserwować i mogą choć na chwilę skupić się także na sobie.

– mówi Przemysław Stachura, koordynator projektu.

Program skrojony na dwoje 

Aby odpowiedzieć na te potrzeby, fundacja PCPM zorganizowała dedykowany wyjazd, podczas którego dzieci z niepełnosprawnością intelektualną korzystały ze specjalistycznego programu rekreacyjnego, a ich mamy miały przestrzeń dla siebie. W tym czasie opiekunki i opiekunowie organizowali zajęcia i aktywności zaplanowane ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb i możliwości dzieci.

Karolina z jednym z podopiecznych

„Celem tych wyjazdów jest uspołecznianie dzieci, zapewnienie im bezpieczeństwa oraz umilenie czasu poprzez kreatywne zajęcia. Codzienność wygląda tutaj tak, że w blokach zajęciowych dzieciaki z niepełnosprawnościami są pod naszą opieką, a rodzice mogą sobie wyjść gdzieś na miasto, na plażę, pobyć same, czy odpocząć. Chodzimy nad morze na spacery, przeprowadzamy zajęcia arteterapeutyczne, olimpiady sportowe. Wieczorami spotykamy się na różne rozmowy, rodzice do nas dołączają, mówią o swoich doświadczeniach, o swoich historiach. Ja jako psycholog przeprowadziłam prelekcję na temat stresu, z którym rodzice osób z niepełnosprawnościami mierzą się cały czas.” – opowiada Karolina Wąs, psycholożka i jedna z opiekunek.

Dzieci najlepiej odnajdywały się na zajęciach z arteterapii – malowały farbkami, uzupełniały kolorowanki, wspólnie rysowały. Opiekę nad nimi sprawowali specjaliści: psycholodzy i psycholożki, asystenci i asystentki z szerokim doświadczeniem pracy z osobami z niepełnosprawnościami.

W tym czasie, mamy mogły wziąć udział w zajęciach sportowych, przejść się do miasta, pozwiedzać albo po prostu zrelaksować się nad brzegiem morza. W programie wyjazdu znalazły się także trzy spotkania z psycholożką, która poruszyła m.in. kwestie stresu, radzenia sobie z napięciem, wsparcie asystenta osobistego, samorealizację i motywację, a także – co w przypadku rodziców dzieci z niepełnosprawnościami bywa szczególnie trudne – dbanie o siebie.

Cenna okazała się też możliwość wymiany doświadczeń między kobietami, co pomogło im zmniejszyć poczucie odizolowania, osamotnienia i braku zrozumienia. 

„Chciałabym żeby było więcej zrozumienia dla rodzin, które wychowują dzieci i dorosłych z niepełnosprawnością. Chciałabym móc o tym rozmawiać.”

– mówi mama Ilyi, Olga.

I chyba właśnie w tym tkwi największa wartość tego wyjazdu. Nie chodzi tylko o ognisko, wspólną kolację czy warsztaty, a o stworzenie przestrzeni, w której przez kilka dni dzieci mogą nawiązywać relacje, pobawić się z rówieśnikami, gdzie mama może być nie tylko mamą, a po prostu sobą.

To pierwszy specjalistyczny wyjazd, który organizujemy – i mamy nadzieję, że nie ostatni. Jak podkreślały same uczestniczki, tego rodzaju wsparcie wciąż jest rzadkością – stąd wyjątkowa wdzięczność, jaką od nich słyszeliśmy.

„Dziękuję za to, że są takie organizacje i fundacje, które mogą opiekować się i pomagać takim rodzinom. To bardzo ważne, bo jesteśmy w innym kraju i to jest bardzo ciężkie dla rodziców i opiekunów, którzy mają takie dziecko.”

Kolonie zostały zrealizowane w ramach projektu „Wspólnie do Niezależności” finansowanego z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI) oraz z budżetu państwa.

#FunduszeEuropejskie