Tragedia w Narobi. Strażacy ratują spod gruzów

Ponad 70 osób poszkodowanych, dziesiątki zaginionych. To najtragiczniejsze zawalenie budynku w Nairobi w tym roku. Tą tragedię pogłębia fakt, że nie jest to wydarzenie jednostkowe, lecz kolejna z kolei, gdyż zaledwie kilka miesięcy temu miała miejsce inna śmiertelna w skutkach katastrofa.

To najtragiczniejsze zawalenie budynku w Nairobi w tym roku, a zarazem kolejne w serii: zaledwie kilka miesięcy temu doszło tam do innej katastrofy z ofiarami śmiertelnymi. W maju zawaliły się dwa 8-piętrowe budynki, w których zginęło czterech robotników.

W piątek (23.10) w dzielnicy Eastleigh zawalił się 15-piętrowy blok mieszkalny. Choć budynek był jeszcze w budowie, na parterze działały już sklepy, więc w środku mogło przebywać wiele osób. Według służb ponad 70 osób zostało poszkodowanych, a pod gruzami wciąż znajduje się nieustalona liczba osób.

– Przyjechaliśmy na miejsce, gdy tylko dostaliśmy zgłoszenie. Niestety, budynek zawalił się w taki sposób, że znacznie zmniejsza szanse na przeżycie ofiar – mówi Gideon Owiti, lider zespołu USAR.

Strażacy nazywają taki typ zawalenia „kanapką”: stropy opadają jeden na drugi, zamiast przewrócić się na bok. Mimo to, dzięki szybkiej reakcji, spod gruzów wydobyto żywą osobę, a godzinę później kolejną. Następnego dnia według relacji strażaków łącznie uratowano cztery osoby, w tym kobietę w ciąży. Akcja trwa.

Jednak te dobre wiadomości przykrywa fakt, że wciąż poszukiwanych jest 30 osób.

Budowa bez nadzoru

Zarówno służby, jak i władze potwierdzają, że budynek powstawał bez odpowiedniego nadzoru. – Naszym priorytetem jest ratowanie życia – powiedział gubernator Nairobi Johnson Sakaja. – Ten budynek nie miał pozwolenia na użytkowanie – dodał. 

To kolejny dowód na szerszy problem. Według UN-Habitat nawet 75 proc. mieszkańców Nairobi żyje w osiedlach nieformalnych, które zajmują zaledwie 5 proc. powierzchni miasta. Zabudowa powstaje tam bez nadzoru i z materiałów niskiej jakości.

Kenijskie media i organizacje pozarządowe od lat alarmują o powtarzających się katastrofach budowlanych, ale nie istnieją rzetelne dane o ich skali, a relacje skupiają się zwykle na pojedynczych zdarzeniach. Tylko w 2026 roku w Nairobi i okolicach doszło do dziewięciu zawaleń, czyli średnio jedno miesięcznie. Wypadek w Eastleigh jest dziesiątą katastrofą w tym roku

Polscy instruktorzy za ratownikami

W akcji uczestniczy jedyny w tej części Afryki zespół USAR (ang. urban search and rescue) szkolony w miejscowym centrum treningowym przez Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM). Od 2024 roku w ramach programu „Polska Pomoc” fundacja przeszkoliła ponad 1200 osób, czyli ok. 70 proc. całej kadry kenijskiej straży pożarnej i buduje przy straży specjalny zespół USAR. Do momentu zawalenia w Eastleigh w tym roku zespół uratował spod gruzów 28 osób. Do tej listy strażacy mogą dopisać kolejne cztery osoby.