Zaporoskie dylematy. Strażacy ukraińscy walczą nie tylko z pożarami
Zaporoże jest dziś jednym z najbardziej ostrzeliwanych regionów Ukrainy – rosyjskie ataki nie oszczędzają ani domów, ani strażaków, którzy jadą je gasić. Wolontariusze z PCPM, którzy właśnie wrócili z Zaporoża, to co widzą, napawa ich coraz większym niepokojem.
– Na Zaporoże jeżdżę regularnie pomagać i to, co widzę, to niestety pogłębiająca się sytuacja kryzysowa. Jeszcze rok temu, mimo bycia w dość bliskiej odległości od frontu, nie wyglądało to tak źle jak teraz – mówi wolontariusz PCPM Piotr Możwiło.
Piotr Możwiło wraz z Andrzejem Szpilarewiczem regularnie wspierają ukraińską straż pożarną, dostarczając najbardziej potrzebny sprzęt.
– Za każdym razem przywozimy podobne wyposażenie, takie jak kamery termowizyjne, węże strażackie, latarki czy oświetlenie statyczne. Po prostu zużywa się on błyskawicznie, bo jest używany niemal codziennie – dodaje Piotr Możwiło.

W ostatnich tygodniach Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy ponownie znalazło się pod ciężkim rosyjskim ostrzałem. W nocy z 26 na 27 sierpnia 2026 roku rosyjski atak dotknął m.in. obwód zaporoski, gdzie obrażenia odniosło troje dzieci, a życie straciła 78-letnia kobieta. Wcześniej, 11 sierpnia, miasto zaatakowano pociskami balistycznymi i lotniczymi bombami kierowanymi – zginęło sześć osób, a 19 zostało rannych; uszkodzeniu uległy cztery budynki wielorodzinne. Na początku sierpnia rosyjskie samoloty zrzuciły osiem bomb szybujących na dzielnice mieszkalne Zaporoża w ciągu zaledwie 90 minut, zabijając jedną osobę i raniąc dziesiątki innych. Region regularnie doświadcza też masowych ataków dronowych i artyleryjskich – w jednym z takich dni ukraińskie wojsko odnotowało niemal tysiąc ataków na 51 miejscowości obwodu zaporoskiego. W obliczu tej eskalującej przemocy wobec ludności cywilnej pomoc humanitarna organizacji takich jak Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej staje się dla mieszkańców Zaporoża coraz bardziej niezbędna.
Ukraińscy strażacy nie są tylko przeciążeni pracą, ale są bardzo narażeni na ostrzał.
– Rosjanie najpierw ostrzeliwują np. dom mieszkalny, a potem czekają, aż przyjedzie straż pożarna i ponownie ostrzeliwują to samo miejsce – opisuje wolontariusz.
Jedyną opcją na „radzenie” sobie z tym jest zmniejszenie liczby strażaków biorących udział w akcji. Niestety wpływa to na skuteczność walki z pożarami. Możwiło porównuje to do ostrzelanego sklepu wielkopowierzchniowego, który gaszony był tylko przez 12 strażaków – w Polsce byłoby to co najmniej 50 osób.

Ukraińscy strażacy na akcje jeżdżą w kamizelkach kuloodpornych i hełmach wojskowych. Jak podkreśla wolontariusz, hełmy te w akcjach gaśniczych nie mają żadnego zastosowania poza ochroną przed uderzeniem czy spadającymi rzeczami, ale strażacy na Ukrainie ostrzały uznają za większe zagrożenie niż same pożary.
Pomoc, którą dostarczają wolontariusze PCPM, jest w pełni finansowana ze środków uzyskanych od darczyńców. Łącznie w tym transporcie udało się zakupić wyposażenie jak i pomoc humanitarną za ponad 100 tys. zł. Jednak, jak wskazuje Piotr Możwiło, strażacy z Ukrainy wskazują, że potrzebują specjalistycznego sprzętu do detekcji skażenia radioaktywnego.
– Nasi ukraińscy koledzy mieli już kilka sytuacji, w których pociski mogły być w jakiś sposób skażone radioaktywnym materiałem, ale jak na razie nie mają jak tego sprawdzić. Dlatego tak ważne jest, żeby mieli profesjonalny licznik Geigera.

Nie tylko strażacy
Andrzej i Piotr nie zapominają też o zwykłych osobach. Aż 60 osób z miejscowości położonych przy samej linii frontu otrzymało liczne paczki z żywnością oraz produktami higienicznymi.
– Miejscowości, które odwiedzamy, za każdym razem są coraz bardziej zniszczone. Niestety, część z nich już jest okupowana – wspomina Piotr Możwiło.


Wolontariusze pomagają też samotnej kobiecie w Zaporożu, która prowadzi schronisko dla zwierząt. Niestety, w związku z wojną wiele zwierząt zostało porzuconych albo też uciekło. Jednym z miejsc, w których mogą się schronić, jest schronisko Larysy, które może funkcjonować tylko i wyłącznie dzięki wsparciu wolontariuszy.
Kilkadziesiąt kilogramów karmy dla zwierząt pozwoli na funkcjonowanie, ale Larysa już obawia się, co może się dziać w trakcie zimy.
– Podczas mrozów psy biorę do siebie do domu, ale jeśli nie będzie ogrzewania przez rosyjskie ostrzały, to im to się na wiele nie zda – mówi wolontariuszom Larysa.
PCPM pomaga Ukrainie
– Fundacja PCPM pomagała, pomaga i będzie pomagać Ukrainie tak długo, jak będzie to potrzebne – mówił Wojtek Wilk, prezes fundacji, podczas konferencji na rzecz odbudowy Ukrainy.
Dla PCPM pomaganie to nie tylko wielkie projekty, ale też małe. Obok naszego wieloletniego zaangażowania w odbudowę domów, wsparcia samorządów, szkoleń medycznych i strażackich oraz wielu innych działań, nasi wolontariusze pomagają od 2022 roku również na Zaporożu. Dlatego dziękujemy za każdą wpłatę oraz zachęcamy do regularnych donacji, które pozwolą nam dostarczać pomoc taką jak ta na Zaporoże.